00:00
Zupa pyta.
00:04
Ewidentnie ty nie lubisz paszy.
00:05
To nie jest tak, że ja Jarka nie lubię, po prostu mieliśmy inne priorytety w drużynie.
00:11
Dużym niebezpieczeństwem będzie to, jak osiągniemy sukces, jak przyjdą pieniądze, jak przyjdzie popularność, to będzie duży test dla nas. Po części tego testu nie zdawaliśmy. Boguś przedstawiał mi kiedyś Paszę i mówi, że on w Rosji jest jak Lewandowski. Pamiętam, że do jakichś programów komediowych byliśmy zapraszani, żeby reprezentować organizację.
00:31
Jak wyglądała rozmowa, w której dowiadujesz się, że nie jesteś już częścią drużyny?
00:34
Kiedy ja byłem w takiej rozsypce, to nawet można powiedzieć pod depresję. Masz tak czasami, że śni ci się alternatywne życie, w którym nie wierzysz tego samochodu? To wszystko było rysowane w ten sposób, że ja byłem chciwy, zniszczyłem drużynę.
00:46
Tong, Simple, oni są dużo lepsi od ciebie, kiedy ty byłeś w piku? Jak bym był 10 lat młodszy, czy 15 lat młodszy, to ja bym spokojnie ich ograł.
00:55
Dzisiaj ci młodzi ludzie zarabiają około 100 tysięcy dolarów miesięcznie? Tyle zarabiają najlepsi na świecie i to są naprawdę jednostki. Jestem trenerem Simpla, Elektronika, Duńczyka, który wygrał cztery razy Majora. Ja mam ich zebrać do kupy, ja mam z nich stworzyć jedność, osiągnąć sukces. Jak to mówię, to daje mi ciarki.
01:17
Dlatego właśnie nie zawalczyłeś z Paszą na Highleague'u. Wiedziałem, że to nie pójdzie w dobrym kierunku.
01:22
Na obecny moment ja nie miałem wtedy pieniędzy.
01:25
Bardzo dużo miałem propozycje. Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki wam moje rozmowy są nieprzerwanie najpopularniejszymi rozmowami od 2021 roku.
01:35
To jest level od komputronika. Wygląda jak Hulk, ale do tego jeszcze wrócimy. Jako dzieciak grałem w Anno 1602, w Strongholda, Kozaków czy w Heroesów. Przez wiele lat już potem nie grałem, a niedawno wróciłem do grania. Teraz męczę się głównie w CS, a nigdy w życiu nie grałem w żadne strzelanki, więc to jest potworna męczarnia, ale szukając komputera nie chciałem przez tydzień oglądać testów, porównywać procesorów i myśleć do czego ten komputer będzie się nadawał, a do czego na pewno nie. Tak trafiłem na levela od komputronika. Wszystko po prostu jest tak skonfirowane, że naciskam przycisk i działa.
02:08
A dodatkowo jest tak, że jeżeli cokolwiek by się zepsuło, mogę skorzystać z naprawy w własnym domu. A jeżeli chodzi o tą moc, do której nawiązałem do halka, jest bezbłędny. Po prostu tu działa wszystko. Czy chce zmontować podcast, czy chce zagrać w najbardziej wymagającą grę na świecie, to po prostu działa. Jeżeli chcecie swojego levela, to z kodem ZURNALISTA macie 5% rabatu od ceny regulaminowej na wszystkie komputery levela od komputronika do końca października. Link do mojego komputera zostawiam dla was w opisie.
02:39
Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista. Sprawdź ofertę na yumisu.pl Dermoprecyzja. Maksymalna moc działania. Nowość taupa Dermoshox. Formuły wypełnione po brzegi precyzyjnie dobranymi składnikami.
02:48
Każdy odpowiada na inne potrzeby składu. Odmawianie przed ukojeniem aktu regeneracji i rozświetlenia. Zalowana skuteczność i maksymalne efekty.
03:03
Chleb tostowy z dobrym składem? Tylko z piekarni Oskroba.
03:09
Podcast nakręca Gentleman Cars. Wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych. Sprawdź na www.gentlemancars.pl. Działamy na terenie całej Polski.
03:19
Gorące nowości. Światowe bestsellery. Oryginalne audioseriale. Katunki, których szukasz. Głosy, które pokochasz. Rozrywka, która dostosowuje się do Ciebie. Audioteka Club. Słuchaj kiedy i gdzie chcesz.
03:39
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.
03:59
Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę. Nie wybielam, nie upokarzam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka.
04:22
Dzień dobry Państwu. Przypominam, że rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam i życzę miłego odsłuchu.
04:32
Roksana Węgiel.
04:40
Dzisiaj u mnie tas. Dzień dobry. Dzień dobry. A miałeś taki moment w swoim życiu, pomyślałeś, starzeje się.
04:46
Był taki moment? Ogólnie wydaje mi się, że zawsze w tej swojej karierze myślałem, że jestem dość stary, jeżeli chodzi o gracza komputerowego.
04:55
Ale czym to się charakteryzowało? Dlaczego tak miałeś?
04:58
Bo później zaczęliśmy osiągać sukcesy, a przynajmniej te sukcesy nie przychodziły systematycznie.
05:05
Ja widziałem, że ty zawsze byłeś tą starą duszą jednak, że nawet jak te wywiady, one były bardzo rozsądne na te czasy. Ten trash talking i tak dalej to już tam osobna rzecz, ale wydaje mi się też, że ty wiedziałeś trochę, że czasami kogoś trzeba wyprowadzić z równowagi, że to tylko i wyłącznie działa na plus. To były raczej rzeczy dojrzałe, pomimo tego, że wyglądały na gównie. Miałeś dużo gównikich zachowań już poza CS-em w swoim życiu, za które się dzisiaj trochę wstydzisz. Buntowałeś się? Jakim byłeś w ogóle dzieciakiem w tym wszystkim?
05:32
Nie wiem czy miałem dużo takich górskich zachowań, nie byłem jakąś osobą konfliktową czy osobą, która się chciała bić z innymi dzieciakami. Ja zawsze miałem tak naprawdę dużo kolegów, koleżanek, ze wszystkimi się dobrze dogadywałem. To jest bardziej moment, w którym zacząłem grać w CS, a to był moment, w którym zacząłem się bardziej izolować.
05:52
można powiedzieć, stargetowałem troszeczkę swój umysł na sukces, na podróżowanie po świecie, na rywalizację z najlepszymi graczami. To jest coś, co zawsze mnie napędzało. Nawet kiedy byłem młodszy, to chciałem uprawiać sport, wszystkie sporty drużynowe, siatkówka, koszykówka, piłka nożna. To było to, co mnie pociągało. Nie pociągały mi nigdy sporty indywidualne, więc wydaje mi się, że Też to naturalne było dla mnie, żeby ze wszystkimi w otoczeniu dogadywać się i mieć dobry kontakt.
06:21
To CS wyjął wtyczkę ze wszystkimi innymi aktywnościami w twoim życiu?
06:26
Znaczy ja zacząłem grać w CS, bo nie byłem w stanie przez jakiś okres uprawiać sportu, bo miałem problem z kolanem. I to się wszystko związało z moją chęcią pójścia do klubu sportowego, pierwszy raz w życiu. No ale jakiś problem się pojawił, więc kolega zaprosił mnie do pójścia i pogrania w Counter Strike'a. No i od tego momentu jakby...
06:51
Nie, ale wiesz, ty masz jeszcze tą piękną historię z bratem i z Quake'iem, gdzie wiesz, pociągnięto przez piętnaście pięter kabel, tak? Piętnaście pięter, dobrze pamiętam? Kabel, żebyście mogli grać po LAN-ie, no to pomyślałem sobie, że to są wspaniałe czasy, bo doskonale je pamiętam, jak wtedy, żeby porywalizować, naprawdę trzeba było się napocić, żeby móc coś takiego zrobić, a już nie mówiąc później o tych kafejkach, o których opowiadasz, to jest kawał drogi.
07:15
To jest kawał drogi, ale tak naprawdę mnie nigdy nie interesowały te gry jeden na jeden, więc Quake chciałem w to grać, bo mój brat gra, ale to nie było tak, że mnie to jakoś wciągało i przez to traciłem czas na gry poza graniem w piłkę czy w koszykówkę z chłopakami. Ja wolałem wyjść, pograć w koszykówkę nawet z 5 lat starszymi chłopakami niż siedzieć i grać.
07:43
To jest akurat też taka niecodzienna cecha, jednak dużo ludzi, którzy grają w gry właśnie są indywidualistami. Skąd miałeś w sobie coś takiego, że chciałeś być w drużynie? Byłeś jakimś dzieckiem, które było odrzucone? No bo to też nie jest codzienne, ale z drugiej strony jesteś bardzo pewnym siebie gościem.
07:58
Wręcz odwrotnie, ja byłem dzieckiem, które miało super wsparcie od rodziców.
08:04
Zawsze, nawet jeżeli był jakiś kłopot, był jakiś problem w domu, to rodzice starali się ze mną rozmawiać, a nie wyjaśniali rzeczy przez przemoc, czy jakąś nieprzyjemną sytuację. Więc ja lubiłem rywalizować, ale też, mając się kiegać, ja lubiłem w tych drużynach mieć wpływ na tą drużynę, więc wydaje mi się, że to bardziej z tej perspektywy, że jak sam indywidualnie, tak, ja mogę być najlepszym, mogę próbować być najlepszym, ale jest jakaś taka frajda i przyjemność, której nic innego nie odda, kiedy możesz sprawić, że ktoś będzie lepszy, że ktoś będzie lepszym zawodnikiem albo lepszą osobą.
08:52
No i też z każdej drużyny, w której byłeś, trochę chciałeś zrobić sobie rodzinę. Takie grono ludzi, których masz blisko, których cenisz. Zawsze jednak tak tą grupę brałeś mocno do siebie.
09:03
Zawsze kierowałem się tym, że im jest ta drużyna, ta grupa bardziej zżyta, im bardziej sobie ufamy, tym będziemy bardziej nietykalni na zewnętrzny hałas. Więc dla mnie to było cenne, bo wiedziałem, jak duży wpływ mają opinie ludzi z boku. Nawet osób, których nie znaliśmy. Do dzisiaj siedzę, jestem mądrzejszy o tą wiedzę, że nie ma potrzeby czytać jednego albo drugiego komentarza na forum. Natomiast wcześniej, kiedy byliśmy jeszcze młodzi i wchodził internet, to nie miałeś takiej świadomości, Co to za osoba?
09:38
Czemu on tak o mnie powiedział? I wiele osób z drużyny, ja również, mieliśmy jakieś swoje słabsze strony i jak widzieliśmy, że ktoś to krytykuje, no to to mogło mieć wpływ. Więc jakby dla mnie ważnym było, aby ta drużyna była sterylna, że słuchajmy siebie nawzajem, jest nas piątka, szóstka i nikt więcej nie może nas tknąć i z tego wychodziła siła.
10:01
Ty byłeś tym gościem, że jak ci gość w kafejce zwrócił uwagę, że jesteś słaby, tak mówiąc, upraszczając tą całą historię, to stałeś się przez to najlepszy, że ja myślałem sobie, że czym bardziej na ciebie będą pluli, to tym bardziej ty po prostu będziesz robił rozbieg i będziesz robił jeszcze większą przestrzeń, żeby pokazać, że jesteś najlepszy, że ja myślałem, że komentarze mogły na ciebie działać też w taki sposób.
10:21
Na mnie tak komentarze działały. Kiedy byłem młodszy, to mnie napędzało, jeżeli ktoś o mnie mówił źle albo ktoś mówił, że jestem słaby.
10:30
Przypominam, że były dwie strony medalu i ty byłeś po tej gorszej stronie tego całego środowiska CS-owego. A, w Polsce, tak?
10:38
Na początku? Ja byłem, można powiedzieć, ja byłem takim neutralnym chłopakiem, który chciał po prostu osiągnąć sukces. i mogłem wybrać tylko jedną stronę. I dla mnie wierzyłem, że uda mi się zmienić trochę podejście tej ekipy, ale też to byli fajni ludzie. To nie jest tak, że... Bo tutaj mówimy o czasach Cegel, Red, Arts. Ja uważam, że to byli super ludzie. Tam było mnóstwo świetnych osób, które wniosły do mojego życia sporo jakości i też wiedzy.
11:15
Natomiast z zewnątrz tak, czasami było to odbierane dość kiepsko, ale też nie masz wpływu na zachowanie każdej osoby. Każdy jest indywidualistą. Potrafiłeś w tamtym czasie przegrywać? Ja nie potrafię przegrywać do dzisiaj. Dla mnie, jeżeli przegrywam, znaczy, że coś mogę zrobić lepiej.
11:34
I wracam z każdego turnieju, nawet do dzisiaj, jeżeli przegrywamy rundy, a nie mecz, no to ja sprawdzam, dlaczego przegrywamy te rundy. Jeżeli wygrywamy rundy, to ja sprawdzam, czy my je wygraliśmy, bo na nie zasłużyliśmy, czy my je wygraliśmy, bo to był przypadek. Dla mnie, ja jestem perfekcjonistą, jeżeli chodzi o to i praca się nigdy nie kończy.
11:53
Okej, ale kiedy ostatni raz to się rozwaliłeś, bo przegrałeś?
11:56
Jak byłem młody, to zdarzyło mi się uderzyć raz w ekran w domu, w monitor. Mój tata kupił specjalnie taką nakładkę na CRT monitor, żeby to prejminowanie było mniejsze. No i się zdenerwowałem, uderzyłem. Mój tata powiedział, no to nie będziesz grał. Wybłagałem, że to ostatni raz. Później uderzyłem jeszcze w stół i zrobiłem takie wgniecenie. To już mój tata stwierdził, że zrobi dla mnie stół taki naprawdę solidny z drewna. No i zdarzyło mi się uderzyć jeszcze raz i to był ostatni raz.
12:27
Bo ten stół był solidny. Pamiętasz swój pierwszy komputer? Taki, na którym już mogłeś grać spokojnie.
12:32
Nie pamiętam pierwszego komputera, ale pamiętam jak popsuł nam się komputer i przyjechał jeszcze wtedy pan. Panowie mieli ze sobą zawsze jakieś procesory, jakieś takie części. No i powiedział, że się przepalił procesor. No i błagałem, żeby rodzice kupili ten procesor wtedy, żebyśmy mogli grać.
12:52
Udało się, no i... A ci rodzice to ogólnie twoje olbrzymie wsparcie, mogłeś grać, tata mniej spał po to, żeby móc ciebie odbierać z tych kafejek.
13:02
Widzisz, ja się wzruszam teraz, no bo ja sobie przypominam to wszystko. Tak naprawdę, gdyby nie moje rodzice, no to dzisiaj bym nie siedział tutaj, nigdy bym nie osiągnął tych wszystkich sukcesów. I wydaje mi się, że to jest taka historia trochę jak z bajki, jak czasami słuchasz, jak sportowcy mówią o swoich rodzicach, ci najwięksi, że tak naprawdę bez nich nic by nie osiągnęli. No to w moim przypadku jest tak samo. Ja miałem wsparcie zarówno mamy i taty, no oczywiście mama była tą twardszą ręką, tata był bardziej otwarty na to, co robiłem, ale mimo wszystko tata wstawał rano, spał mniej, żeby mnie odbierać i zawodzić do kafejki, chociaż jeździłem sam w nocy nie wracałem, bo tam napadli nas, więc rodzice się bali, ale mama wstawała wcześniej, żeby zadbać, żebyśmy na pewno mieli co jeść przez cały dzień, bo oni pracowali cały dzień, więc tak naprawdę ja i mój brat musieliśmy sobie dbać o to, żeby odgrzać to jedzenie, a niejednokrotnie wracali z pracy na pół godziny, tylko żeby nam odgrzać posiłek.
14:08
A twój brat był dobry w CES-a?
14:10
Był dobry, ale on nie miał takiego zacięcia. Nie miał takiego zaparcia jak ja, ale też był starszy, też miał inne zainteresowania. Pamiętam, że próbowałem go przekonywać, żeby jeszcze grał, żeby nie przestawał, ale on już wiedział, że to jest pora, żeby ruszyć dalej.
14:27
A ile lat graliście razem?
14:29
Może nie lat? Nie, krótko graliśmy. Wydaje mi się, że to był może rok, może półtora, że graliśmy razem. Staraliśmy się w tej, mieliśmy tą drużynę kafejkową wtedy. Bor się nazywała. Tam próbowaliśmy, no ale to był krótki epizod.
14:45
Pamiętaj proszę o subskrypcji mojego kanału.
14:48
Jak to się zaczęło, że zacząłeś myśleć w ogóle, że z grania w grę w tamtych czasach, no bo to nie są takie czasy jak dzisiaj, można zacząć zarabiać pieniądze?
14:57
W moim przypadku to troszeczkę potoczyło się przez informacje w internecie, gdzie przeczytałem po prostu, że drużyny ze Szwecji, z Ameryki grają o chyba 10 tysięcy dolarów na turnieju.
15:12
I te wyjazdy są opłacane przez organizacje i ja tak patrzyłem na to, że to jest coś niesamowitego, że gramy w grę komputerową i jesteśmy w stanie podróżować po świecie, rywalizować i tak patrzyłem jak grałem i mówię mogę być lepszy.
15:28
Czyli też widziałeś jak grają?
15:30
Widziałem, bo można było oglądać. Zawsze to było takie gonienie za tymi najlepszymi. Nawet w Polsce, jak to wszystko się rozwijało, to tak naprawdę widziałeś, jak Neo wchodził na serwer, albo jak wchodził inny zawodnik jeszcze przede mną, przed Neo. Byli zawodnicy bardzo znani w Polsce. To wchodziło się po to, żeby być lepszym, żeby pokazać, żeby udowodnić.
15:51
A jak wyglądały pierwsze turnieje? Bo powiedziałeś, macie drużynę z kafejki internetowej.
15:55
W kafejce to było tak, że były drużyny kafejkowe, były jakieś mistrzostwa Polski zorganizowane przez różne firmy. I tak naprawdę na początku to było granie po to, żeby płacić mniej. Bo w kafejce trzeba było płacić 5 zł za godzinę. Ale po pewnym czasie jak grałem, okazało się, że mogę płacić 3 zł. Bo jestem najlepszy w kafejce, tak mi powiedział właściciel.
16:24
Janek, pozdrawiam. I później zapytali się mnie, czy chcę dołączyć do drużyny. No i ja tak grałem w tego CS-a, nie wiedziałem za bardzo, w którą stronę pójść. No i ok, zgodziłem się i okazało się, że nic nie muszę płacić, jak dojdę do drużyny.
16:40
I to była ta drużyna nadal w tej kafejce.
16:42
Tak, w kafejce. I jakby od tego mistrzostwa Polski nie wygraliśmy, nigdy nic nie udało nam się, jeżeli chodzi o tą kafejkę, no ale... zacząłem poznawać zawodników i zaczęły się budować te marzenia, żeby zbudować najlepszy zespół w Polsce i rywalizować z zagranicą.
17:01
Rozumiem, że to jest jeszcze takie bardzo amatorskie wszystko, te wszystkie zespoły. To z kafejki do jakiego idziesz z zespołu? Widzisz lepszą perspektywę, widzisz po prostu graczy, z którymi grasz? Opowiedzmy to dla ludzi, którzy w ogóle nie wiedzą o czym rozmawiamy, tak żeby pokazać po prostu całą historię tego sukcesu, bo często jak się z tobą rozmawia, przechodzi się przez tą kafejkę, ale od razu się jedzie do Virtus.pro. Przegadajmy ten początek, kiedy gra się o klawiaturę i o myszkę.
17:25
Z małej kafejki można pójść do większej kafejki. Kiedyś jak był Nexus, to później był Cyberland.
17:32
gdzie było 100 komputerów, tam w ogóle była reprezentacja Polski, stamtąd grała, jak zostało się wybranym. W ogóle była liga Clan Base'u, czyli taka liga, w której wszyscy mogli rywalizować o pierwsze miejsce i nagrodą może był serwer jakiś darmowy, czy jakieś drobne upominki. Natomiast bardziej chodziło o taką czystą rywalizację i tak jak w piłce nożnej wchodziłeś na podwórko i grałeś z innymi i chciałeś wygrać w tym meczu albo pokazać się, że jesteś najlepszym zawodnikiem na tym polu.
18:10
Z tego to wszystko się zaczęło.
18:12
A później było widać, który zawodnik się wyróżniał i te mecze nabierały dodatkowo takiej zaciętości czy ostrości, bo chciałeś pokazać, że ty jesteś najlepszym zawodnikiem. I tam opisywało się po każdym meczu jakieś parę słów, że w tym meczu Neo zagrał bardzo dobrze i niestety nie udało nam się ich pokonać. Albo w innym meczu dzisiaj Taz miał świetną formę ten mecz nie poszedł po naszej myśli.
18:43
Takie drobne początki zwykłej komunikacji międzyludzkiej przerodziły się w coś większego.
18:51
Kiedy pierwszy raz ktoś ci zaproponował pieniądze za to, że jesteś w drużynie?
18:55
Chyba pierwszy raz, może nie pieniądze, ale coś miałem dostać za to, żebym zmienił drużynę. To były czasy, kiedy powstawało Arcy. To była taka polska drużyna, gdzie najlepsi zawodnicy ci bad boje byli. Przyjechał do mnie ówczesny właściciel i zapytał, czy dojdę do nich do drużyny, że może mi dać monitor.
19:19
że będę miał w kafejce darmową grę i to dla mnie już było bardzo dużo wtedy, żeby mnie przekonać. Więc to był taki moment pierwszy.
19:32
Ile mogę 10 lat?
19:34
Szesnaście może? Siedemnaście.
19:36
Chodzi mi o coś takiego, gdzie ktoś ci zaproponował pieniądze za to, że jesteś w drużynie. Miesięczną wypłatę. Kiedy to było pierwszy raz? Chyba pierwszy raz coś takiego to było w Pentagram, w pierwszej drużynie. To był pierwszy raz, kiedy zarabiałem jakiekolwiek pieniądze. I to było chyba tysiąc pięćset złotych albo tysiąc dwieście.
19:50
Wydaje mi się, że przede wszystkim wynagrodzeniem to były sukcesy. I tak naprawdę patrzyło się na wygrywanie turniejów, nie patrzyło się na to, ile zarabiasz miesięcznie, tylko musiałeś rywalizować, musiałeś być najlepszym albo jednym z najlepszych na świecie, żeby tak naprawdę móc tego wyżyć. Więc dzisiaj, jak siedzimy tutaj, o tym rozmawiamy, to jest trochę nierealna historia, w której ok, dobra, to gram. Muszę być tylko najlepszy na świecie.
20:19
Musiałeś wygrywać, żeby to po prostu się spinało finansowo i życiowo i żeby to po prostu miało sens.
20:25
No nie było innego wyjścia. Jakby jeżeli chciałem kontynuować, bo to była pasja. Jeżeli chciałem kontynuować swoją pasję, no to musiała się ona też przerodzić po części w pracę. I jedyną opcją, żeby utrzymać tą pasję przy życiu, było osiągnięcie sukcesów.
20:40
Nawet jak sobie sprawdziłem, że Virtus.pro mieliście na początku 800 euro za miesiąc, to nie pomyślałem sobie o tym, że wow, ale to jest dużo w ogóle. A to jest jednak taki kawałek życia, gdzie wydawało mi się, że tam już na pewno są same sukcesy, olbrzymia kasa. Ty jednak mówiłeś, że były błędy organizacyjne, że były problemy z pieniędzmi przez te lata, kiedy grałeś. To jakie tam, jak to wszystko wygląda?
21:04
My mieliśmy niefortunnie ten...
21:08
To nieszczęście, że przez całą tak naprawdę karierę, czy nawet istnienie naszej drużyny, tak zwanej Złotej Piątki w czasach 1-6, my nie mieliśmy stałego domu. Mieliśmy własną organizację Pentagram, z którą udało nam się wygrać WCG.
21:30
ale od razu po wygranej przyszli do nas właściciele największej organizacji w Europie, Meet Your Makers, którzy mieli ogromne finansowanie, mieli najlepszych zawodników ze wszystkich dyscyplin, sponsorowani byli przez Adidasa, przez różne firmy, naprawdę z czołówki. I zaproponowali nam dwukrotność, czy nawet trzykrotność tego, co wcześniej zarabialiśmy. Wtedy to było około 2000 dolarów. I my młodzi jeszcze nie widzieliśmy tych perspektyw, które możemy stworzyć mając swoją organizację w Polsce.
22:08
Zgodziliśmy się na to, przeszliśmy do nich. Oni po 10 miesiącach zbankrutowali. I w tym momencie już nie było pentagramu, już nie było tych ludzi, z którymi wcześniej budowaliśmy całą tą historię, całą tą przygodę i musieliśmy szukać organizacji. I wielokrotnie te organizacje nas oszukiwały, podpisywały dokumenty, ja dzwoniłem do różnych inwestorów, różnych osób, które miały to finansować. rozmawiałem z nimi, rozmawiałem się na spotkania na żywo, później dodzwaniałem się do sekretarki, dostawałem informację, że ten pan nie jest obecnie w biurze, że nie ma czasu teraz na taką rozmowę.
22:52
Wiesz, to były historie, że my lecieliśmy do Ameryki i lądowaliśmy na lotnisku i my nie mieliśmy hotelu o 11 w nocy w Los Angeles. I zastanawialiśmy się co dalej, bo my wcale nie zarabialiśmy pieniędzy, więc nawet nie mieliśmy na nocleg. Mnóstwo, mnóstwo było sytuacji, w których chciałoby się to wszystko rzucić, ale jakaś taka, może nie desperacja, ale byliśmy uparci w dążeniu do sukcesu jako drużyna.
23:25
I to chyba nas trzymało. Właśnie ta jedność drużyny trzymała nas przy tym, że osiągnęliśmy te największe sukcesy.
23:32
Czasami jest tak, że jak grasz coś, bo coś kochasz, wierzysz w to, wyobrażasz sobie swoje życie z tym, grasz i w ogóle nie czujesz, że grasz. Ale czasami jak już dochodzisz do jakiejś organizacji, ktoś mówi ci, musisz grać dzisiaj 10 godzin. to masz tak, że w ogóle nie chce ci się. Miałeś takie momenty w swoim życiu, że przechodziłeś już na drugą stronę rzeki i po prostu nie chciało ci się grać, bo musiałeś grać?
23:56
Ja nigdy nie miałem czegoś takiego, żeby mnie CS zmęczył. Nigdy nie miałem czegoś takiego, że ja nie chciałem pracować nad swoją grą, nad grą drużyny. Ja wręcz byłem tą osobą, która zamęczyła wszystkich w drużynie, żebyśmy grali więcej, żebyśmy trenowali więcej, że to wszystko zaraz się może skończyć. że tak naprawdę e-sport jest bardzo niepewny i nie wiadomo ile będziemy mogli grać. Dla mnie jedynym momentem, kiedy miałem wątpliwości co do gry to były momenty, kiedy w drużynie do końca się dogadywałem z zawodnikami i to były takie momenty, które mnie wypalały.
24:33
Nie wypalała mnie gra, wypalali mnie troszeczkę ludzie, ich sposób
24:41
bycia, a nie sama gra.
24:44
Jeżeli pracujesz każdego dnia do maksimum, to podejrzewam, że będziesz robił więcej niż inny zawodnik. I w momencie, kiedy idziesz spać, i nie poświęciłeś tych ekstra jednej, dwóch godzin na to, żeby popracować nad taktykami, popracować nad swoją indywidualną formą, to ktoś gdzieś w innym miejscu poświęcił te dwie godziny. I on dzięki temu będzie lepszy. I ja miałem to podejście, nim jeszcze czytałem, oglądałem filmy o Jordanie, o Kobe, o innych sportowcach.
25:22
Jakby to było takie podejście, to był strach bycia Gorszym. Strach bycia nieprzygotowanym. Ja nienawidziłem być nieprzygotowany. Jak wszedłem do szkoły i czegoś nie wiedziałem, no to mnie paraliżował ten strach, że ja jestem nieprzygotowany. Jak to? Ja nawet nic nie powiem i trzeba było kombinować. Dlatego w CSie chciałem tego uniknąć.
25:41
Chciałem być zawsze przygotowany. I też prasowałeś, żeby wszyscy byli tak przygotowani jak ty.
25:45
Oj tak, nie lubili tego.
25:46
Nikt tego nie lubił. Jak właśnie wyglądały pierwsze zagraniczne wyjazdy? One przyszły szybko?
25:50
Nie, pierwsze zagraniczne wyjazdy nie przyszły tak łatwo. Natomiast też to były takie wyjazdy na przykład 28 godzin busikiem do Hiszpanii. A no właśnie. Czy ogólnie jazda samochodem i przepłynięcie promem na turniej do Szwecji. Więc jakby my na początku tego typu mieliśmy wyjazdy turniejowe, to były wielkie przygody. To nawet nie było do końca tak, no celem był turniej, ale jednak to była wielka przygoda taka, że my mieliśmy co wspominać.
26:23
Pamiętam, że kiedyś mieliśmy lecieć na turniej do Mińska, zostaliśmy zaproszeni i bilety zostały zarezerwowane przez Moskwę, że musieliśmy jeździć przez Moskwę i w momencie, kiedy dolatujemy do Moskwy, okazuje się, że nie mamy wizy do Rosji i musimy wrócić do Polski. Bo nie puszczą nas do przejścia, żeby polecieć samolotem do Mińska. I my wtedy w drodze powrotnej rozmawiamy, ok, no to co teraz? Możemy dostać tyle i tyle pieniędzy, tyle pieniędzy możemy wygrać. Panowie, no nie możemy tego przegapić.
26:56
I w taksówkę, na granicę i... Jakoś się dostaliśmy do Mińska, ale to są historie, to są rozmowy między zawodnikami. Jeden drugiego po prostu motywował do tego, żeby zrobić ten następny krok. I my byliśmy świetną paczką, taką napędzającą się nawzajem.
27:17
No ale mnie też zastanawiało, że swój najlepszy czas, nie uważasz ten z Virtusów, tylko z CSA 1.6.
27:24
Bo byłem sobą w dużo większym stopniu. Ja byłem osobą bardzo pewną siebie w tym, co robię i wręcz nikt nie był w stanie powiedzieć, że jestem gorszy, albo że jestem słaby. Jakby ja miałem psychikę, która Pozwalała mi na wszystko. Ja wierzyłem, że jestem w stanie przenieść górę, że ja jestem w stanie tych czterech chłopaków w drużynie zmotywować, że my wygramy każdy turniej. Że ja byłem wtedy liderem i dowodzącym. A w momencie, kiedy przyszliśmy na CS GO, ja byłem zmęczony.
27:59
Powiedziałem sobie, że jestem zmęczony.
28:01
Odpuściłem sobie.
28:02
Nie wiem. Dzisiaj, jeżeli wracamy do tego, czy bym to zrobił, nie. Natomiast najwidoczniej była to jakaś część mojej podróży w życiu, którą miałem przejść. Miałem po prostu oddać ster w ręce innych osób i miałem się nauczyć, jak sobie z tym radzić, bądź czy na pewno to jest to, czego ja chcę w życiu.
28:26
W tej drużynie też była jedna istotna zmiana, bo był chłopak, którego zamieniliście na pasze. To chyba nie była zmiana, która odbyła się na dobrych i życzliwych warunkach.
28:36
Wiesz, to jest temat stary. Natomiast ja zawsze wierzyłem w to, że drużyna musi być jednością i musimy dobrze ze sobą żyć i szanować siebie nawzajem. I wtedy miałem wrażenie, że nie do końca działamy w ten sposób. I chciałem zrobić coś bardziej dla drużyny niż dla siebie, bo ja zawsze znajdowałem gdzieś to porozumienie z Łukaszem.
29:06
Natomiast finalnie, dzisiaj mogę powiedzieć, że Mam nadzieję i gdzieś doszły mnie też słuchy, że on sobie dobrze radzi, że on sobie poradził ogólnie w życiu i z tego się bardzo cieszę. Natomiast czy dzisiaj bym zrobił tą zmianę? Nie wiem. Bo był to też swego rodzaju impuls. A wiem jak był ważną częścią drużyny, bo to było serce drużyny. Tak można powiedzieć takie...
29:37
Ja byłem tym motorem napędowym też od strony takiej, że krzyczałem, że jakby starałem się chłopaków motywować. On też był jedną z tych części. Natomiast wtedy byłem za młody, żeby zrozumieć, że nie wszyscy jesteśmy idealni i nie wszyscy musimy być tacy sami.
29:56
Juan używał argumentu, że psychika reszty graczy odpocznie jak ciebie nie ma. Chodziło o to ten moment, kiedy już nie byłeś w Virtusach. to pomyślałem sobie, że musiałeś dawać się we znaki, jak chciałeś wygrać.
30:08
Jasne, słuchaj, na pewno psychika zawodników odpoczywa w momencie, kiedy nikt nie mówi, że musimy pracować, że musimy poprawić różne rzeczy. Nie mówiłeś tego tak spokojnie, jak teraz u mnie w podcaście zakładam.
30:21
Kiedy? Kiedy mówiłeś, że musimy popracować do reszty chłopaków wzdłużonych.
30:25
Wiesz co, przede wszystkim jeżeli powtarzasz coś, to jest tak samo jak z rodzicami, jak cały czas powtarzają dzieciom coś codziennie w ten sam sposób, no to staje się to monotonne swego rodzaju, więc... Podejrzewam, że też to było monotonne, jak dzisiaj sobie przypomnę, że ja potrafiłem po każdym meczu codziennie starać się jakieś motywacyjne, nie dialogi nawet, tylko monologii mówić chłopakom.
30:56
No to na pewno to było w pewnym stopniu męczące, ale wydaje mi się, że też każdy wiedział doskonale o co gramy i w dużym stopniu to też dało nam kierunek.
31:08
A jak poznałeś Paszę?
31:10
Ja Paszę poznałem dopiero w drużynie. Ja nigdy wcześniej Jarka nie znałem, nie wiedziałem kim jest. Nawet kiedy wzięliśmy go do drużyny, ja do końca nie wiedziałem, że inaczej wygląda ten chłopak. Ja nie wiedziałem do końca. Z mojej perspektywy to było tak, że nawet branie Jarka do drużyny to nie była tylko moja decyzja. Tylko ja miałem wtedy egzamin, który musiałem zdać, warunkowy, na studiach. Przez to, że po prostu odkładałem, nie przychodziłem na ten egzamin.
31:42
I powiedziałem chłopakom, weźcie może Jarka, zobaczcie jak będzie wam się z nim grało i tyle. A później to wszystko się potoczyło.
31:50
A jakie były wasze relacje na samym początku?
31:53
Dobra. Bo ewidentnie ty nie lubisz paszy. To nie jest tak, że ja Jarka nie lubię. Po prostu mieliśmy inne priorytety w drużynie i ja się w pełnym stopniu... Twoim było wygrywanie, a jego? Nie wiem, natomiast w pewnym momencie ja się też zagubiłem w tym, jak chcę tą drużynę poprowadzić. Ustąpiłem w dużym stopniu i to nie tylko, że przestałem dowodzić, ale też przy różnego rodzaju mieliśmy rozmowy w drużynie, jak chcemy, żeby ta drużyna działała i chłopaki chcieli działać inaczej.
32:27
Ja też pamiętam, że jak mieliśmy czas 1-6, kiedy zrobiliśmy tę zmianę, to my przez pierwsze pół roku w ogóle nie osiągaliśmy wyników. To była ogólnie tragedia i ja odczuwałem, że nie do końca wykorzystujemy Jarka tak, jak powinniśmy, że on po prostu nie odnajdywał się w tym systemie, w którym my chcieliśmy grać, że brakowało mu tej swobody. I w momencie, kiedy troszeczkę zmieniliśmy to, jak ta drużyna funkcjonuje, to on też pokazał na co go stać, więc tutaj wydaje mi się, że jest też dużo różnych historii, które się wiążą z tym, gdzie dzisiaj jesteśmy.
33:06
Ale Pasza powiedział, to był stary, bardzo stary wywiad, widziałem go pierwszy raz dopiero jak się przygotowywałem do tej rozmowy, że gdyby wiedział jak to się potoczy, to nigdy w życiu nie chciałby, żebyś ty odszedł z Virtus.pro, no bo to po prostu wtedy się rozsypało.
33:21
Ty też tak uważasz? Możemy powiedzieć, że jakbym ja był w tej drużynie to by nic się nie stało, nic by się nie rozpadło. Tak naprawdę powolutku my z tej drużyny, z tej takiej jedności my odcinaliśmy po kawałeczku i my już na tym ostatnim etapie, jeszcze na tym ostatnim roku, nawet w 2017 czy nawet w 2016, my mieliśmy cały czas takie spadki, że my musieliśmy rozmawiać, odnajdywać się nawzajem, żeby ta drużyna dalej mogła istnieć. I ja mocno wierzyłem w to, że my możemy dalej osiągać sukcesy, nawet taką sinusoidą.
33:57
I też jak negocjowałem umowę z Virtus.pro dla nas, to tak wierzyłem, że wręcz zamiast pensji zaproponowałem, żeby nam procenty organizacji dali, na co właściciel wtedy przyznał. I jedynym warunkiem było to, że musimy zostać razem jako drużyna przez okres czterech lat, czyli od momentu podpisania jeszcze wtedy chyba dwa lata.
34:22
Opowiedzmy też historię, jak to się w ogóle stało, że dołączyliście do tej drużyny, bo ta historia jest naprawdę fantastyczna, no bo ty to też tak naprawdę wyszarpałeś, bo tego też by nie było bez ciebie. To znaczy, tego by nie było, jakbyśmy nie wygrali Starladdera, bo to był warunek.
34:37
Ja pamiętam, że mieliśmy kontakty znajomych ze wszystkich regionów, no i pewnego dnia po prostu napisał do mnie najlepszy gracz ówczesny w Rosji, czy nie chcemy dołączyć do Virtus.pro.
34:53
No i wtedy jakby to była abstrakcja, że jest taka propozycja. Jednak warunkiem było to, że musimy wygrać turniej Starladdera. I już mieliśmy mniej więcej to dogadane, już rozmawiałem z właścicielem, wiedzieliśmy, że jeżeli wygramy to się dostaniemy, jeżeli nie wygramy to jest koniec.
35:17
Nie ma drużyny, nie ma pieniędzy, od jakiegoś czasu nie zarabialiśmy, nie ma perspektyw, więc jeżeli przegrywamy, to kończymy przygodę, jeżeli chodzi o CS-a.
35:27
Miałeś 27 lat, to już tak, że...
35:31
No ale udało się wygrać. Niesamowicie szczęśliwi, wróciliśmy do apartamentu. I patrzę na wiadomość na Whatsappie. Czy wtedy to było? Na Whatsappie. Nie, to był ten. Wtedy jeszcze starszy. Nie pamiętam jak się nazywał ten komunikator, nawet Skype. Na Skype patrzę, że przykro mi przyjacielu, ale stwierdziliśmy, że bierzemy inną drużynę od tego zawodnika, który zarządzał tą drużyną.
36:03
No i ja taki w szoku byłem. Jak to? Nie rozumiem. Więc napisałem tego właściciela bezpośrednio, czyli tyle znaczy twoje słowo.
36:13
Tyle. I czekałem na odpowiedź. On powiedział, co się stało. Napisałem mu, że właśnie dostaję informację, że bierzecie inną drużynę zamiast nas. Wydawało mi się, że mamy umowę. No i on napisał, give me five minutes.
36:29
I po pięciu minutach, welcome to Virtus.pro.
36:34
Wyrzucił tamtego gracza i to ikonę można powiedzieć wtedy na tą scenę rosyjską CS-a i wziął pięciu polskich zawodników do organizacji, a reszta to jest tak naprawdę historia, bo Virtus.pro przed nami nie miało tej marki. Dopiero jak my zaczęliśmy wygrywać i też były te osobowości w naszej drużynie dość unikatowe na scenie, no to wtedy to wszystko się rozrosło.
37:09
I pamiętam, że to też był jeden z takich przetargowych punktów dla mnie, kiedy negocjowałem, żebyśmy dostali potencjalnie procenty w organizacji.
37:19
Bo ja patrzę na to z perspektywy Polski, całkiem niedawno zainteresowałem się w ogóle tym esportem, CS-em i tak dalej.
37:26
To w Polsce to jest pewnego rodzaju, bym powiedziała, popkultura. Że jesteście jak Boys Band, co by nie było. Naprawdę jesteście punktem odniesienia w ogóle do wszystkiego, co jest związane z CSM w Polsce. Na świecie też tak było?
37:40
Wydaje mi się, że na świecie też. Że jakby każdy wiedział... Przede wszystkim widząc Virtus.pro każdy wiedział, że to będzie jak rzut monetą. Albo to będzie najcięższy mecz i nie będą tak naprawdę mieć żadnych szans. Albo to będzie bardzo łatwa przejażdżka. Pytanie po prostu... kto się pojawi, w jakim humorze się pojawimy. Czy będziemy jak śnięty niedźwiedź, czy będziemy jak rozjuszony niedźwiedź. I to było coś takiego pięknego, że każdy wiedział, że my też może nie osiągaliśmy najwięcej, nie wygrowaliśmy największej ilości turniejów, ale byliśmy, można powiedzieć, takim gatekeeperem dla wszystkich innych do osiągania sukcesów.
38:22
Jeżeli ktoś miał osiągnąć sukces i mieć swoją erę, musiał przez nas przejść, musiał nas pokonać. I to jakby się przyjęło na całym świecie.
38:30
A z czego ziała się taka sinusoidal formę, jaką mieliście? Z czego to się brało?
38:35
Nie wiem. Wydaje mi się, że jak nawet patrzę na swoją perspektywę, ze swojej perspektywy, no to...
38:42
Bardzo ciężko jest każdego dnia wstawać, każdego dnia od godziny 10 do końca dnia cały czas trenować, myśleć o tej grze i w momencie kiedy przychodzi sukces to nie zdjąć, że tak powiem, nogi z gazu. I wydaje mi się, że to było też duże niebezpieczeństwo. Ja zawsze powtarzałem chłopakom, że dużym niebezpieczeństwem będzie to, jak osiągniemy sukces, jak wejdziemy na szczyt, jak przyjdą pieniądze, jak przyjdzie popularność, że to będzie duży test dla nas, żebyśmy my zostali tą jednością, żebyśmy razem walczyli o to wszystko.
39:27
że to będzie duży jakby test dla nas i wydaje mi się, że po części tego testu nie zdawaliśmy, ale dawaliśmy radę na teście poprawkowym i stąd ta sinusoida.
39:41
A popularność przyszła szybko?
39:45
Nie wiem. Wydaje mi się, że wtedy, w tych czasach ten internet jeszcze nie był tak rozwinięty, więc popularność też nie widziało się aż tak bardzo tego wpływu na młodzież, na całym świecie i dopiero z czasem zdaliśmy sobie sprawę tego wpływu. Ja pamiętam jak pojechaliśmy na spotkanie z kibicami. Było takie zorganizowane, specjalne spotkanie chyba w Rzeszowie.
40:17
Ja byłem po prostu pod ogromnym wrażeniem tego jak wielu kibiców, wielu młodych osób przyszło i starszych. żeby porozmawiać z nami, zrobić sobie zdjęcie, wziąć podpis. Ja zawsze starałem się być nisko, twardo na nogach stać i nie dać sobie odpłynąć czy odlecieć przez to, że wygrywamy turnieje. Dla mnie, jeżeli wygraliśmy turniej, to zaraz będzie następny.
40:49
Więc trzeba wszystko zrobić, żeby wygrać następny turniej.
40:52
Ja pamiętam jak Boguś przedstawiał mi kiedyś Paszę i mówi, że on w Rosji jest jak Lewandowski. Zastanawiałem się na ile to jest wyolbrzymienie, a na ile to jest rzeczywistość na przykład, że w Rosji tak się tym żyje, że przez to, że też graliście w rosyjskiej organizacji po prostu mogliście tam być tak samo popularni. Znaczy mocniej niż w Polsce nawet.
41:10
No jest też taka, nie wiem do końca jak, jeżeli chodzi o zasięgi w Rosji czy w tym regionie to było. Pamiętam, że do jakichś programów komediowych byliśmy zapraszani, żeby po prostu reprezentować organizację, więc podejrzewam, że te zasięgi były ogromne.
41:32
Bo ja sobie zastanawiam się, ty to pewnie znasz na to odpowiedź, jak ta wasza popularność na świecie przynosi wam jeszcze dzisiaj jakieś profity? Czy ona w ogóle przynosi jakiekolwiek profity z tego, że jesteście z tamtej legendarnej drużyny?
41:45
Kiedyś zainteresowanie było dużo większe, natomiast obecnie kierunek, w którym poszliśmy, jeżeli chodzi o media, jeżeli chodzi o esport, jest taki, że już ludzie nawet nie wspominają CS1-6. Dzisiaj największe gwiazdy są gwiazdy CSGO.
42:03
wszystkie osiągnięcia 1.6 tak naprawdę są wrzucone pod dywan, bo mało ludzi grało, bo nie można zobaczyć wszystkich powtórek i poziom był niski i tak dalej. Czyli jakby można powiedzieć, patrząc z perspektywy NBA, to tak jakby powiedzieć, że Magic Johnson to słaby. Jordan nawet już by dzisiaj według tego, to tam E, to tak jak Neo można powiedzieć.
42:31
Też można zamieść, nie słaby, tylko Duran albo Lebron. W piłce nożnej to jakbyś o Maradonie już nie pamiętał, jakbyś nie pamiętał o tych sukcesach, o tych wszystkich największych piłkarzach. Więc jakby troszeczkę ten e-sport szybko zapomina, ale taka jest natura, chyba taki jest obecnie świat, którym idziemy, że tak naprawdę to wszystko idzie w błyskawicznym tempie do przodu.
42:57
Ale dzisiaj ci młodzi ludzie, którzy grają, powiedzmy już ten Dong, Simple, oni są dużo lepsi od ciebie, kiedy ty byłeś w piku?
43:05
Nie da się tego porównać, bo ja patrzę jak oni grają i ja bym powiedział, że jakbym był 10 lat młodszy czy 15 lat młodszy, to ja bym spokojnie ich ograł. Mógłbym tak mówić, bo ja tak się czuję, ale to jest związane z tym, że ja po prostu mam tą duszę rywalizacji. I ja nie pozwolę sobie na to, żeby ktoś mówił, że te chłopaki by mnie ograły, kiedy ja bym był w swoim primie. Bo ja w swoim primie wygrywałem największy turniej na świecie. Więc dlaczego dzisiaj miałbym powiedzieć, że tak ograją mnie? Wydaje mi się, że na pewno jakość treningu jest dzisiaj lepsza, ale też można powiedzieć, że jest inna, bo dzisiaj ci zawodnicy młodsi dużo szybciej się wypalają.
43:46
Dużo więcej czasu poświęcają na to, żeby trenować swoje umiejętności, a niejednokrotnie czasami rodzi się zawodnik, który ma ten naturalny talent i on nie musi wcale grać 10 godzin dodatkowych deathmatcha czy z botami. Więc no tutaj to jest dyskusyjna sprawa, ale to jest fajna dyskusja, jeżeli ma się otwartą głowę. Natomiast dzisiaj wydaje mi się, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na takie dyskusje, jeżeli chodzi o esport.
44:14
Ale powiedz, a co zabiera wiek? Bo to jest też coś takiego, że pomyślałem sobie, że w tym to można być długowiecznym.
44:20
Wiek zabierasz skupienie i spokój, bo kiedy jesteś młody, kiedy tak naprawdę myślisz, że świat sobie przed tobą otworem, to nie analizujesz tego, jak będzie wyglądało twoje życie za rok, za dwa, bo jeszcze jesteś w domu, rodzice zrobią ci obiad, śniadanie, pójdziesz do szkoły, wrócisz i musisz tylko grać, jakby musisz, musisz tylko się uczyć, może tak, a możesz grać ile chcesz, jeżeli wszystko idzie w porządku.
44:51
A z wiekiem są odpowiedzialności. Nawet dzisiaj jak patrzę na siebie, mam dwójkę cudownych dzieci, mam żonę, mam odpowiedzialność, żeby zadbać o utrzymanie domu.
45:06
I to skupienie może gdzieś uciekać. Gdybym nie miał takiego wsparcia jakie mam od rodziny, od żony, od rodziców, to ja bym nie mógł kontynuować tej swojej kariery. Bo jednak jest to przede wszystkim największym wyzwaniem jest głowa tutaj. Tu nie chodzi o ruch, o siłę mięśni czy szybkość. Tu chodzi o twoją psychikę, tu chodzi o twoje skupienie i to jak masz poukładane w głowie.
45:34
Ale ty wiesz, to wydaje mi się, że to wszystko, co powiedziałeś, właśnie ma te atuty dorosłego człowieka, bo... Możesz się na pewno bardziej skupić, no bo jesteś dojrzalszy, potrafisz się wyizolować z jakiegoś otoczenia. No wydaje mi się, że spokój to jest też coś, co charakteryzuje raczej ludzi dojrzałych, że właśnie młodzi mogą rzucać myszką w monitor. No a jeżeli to nie tracisz na tej ruchliwości, szybkości.
45:57
Ale żeby mieć spokój i żeby móc siedzieć i rozwijać się i pracować z drużyną, musisz też zarabiać pieniądze. Musisz też mieć tak naprawdę możliwości, żeby nie martwić się co włożysz do garnka następnego dnia, czy będziesz miał gdzie mieszkać, czy będzie cię stać na mieszkanie. A z wiekiem jest coraz trudniej, bo młodzi są sprytniejsi, są mądrzejsi. Wydaje mi się, że jako społeczność na pewno się rozwijamy do przodu.
46:29
I jest to dość niewdzięczna praca, sporty elektroniczne, no bo jednak młodzi będą szybsi, będą mądrzejsi i musisz poświęcać bardzo dużo czasu. I nie ma czasu na to, żeby iść do pracy, wrócić i jeszcze rywalizować na najwyższym poziomie. To jest bardzo trudne.
46:55
sport. Ale dzisiaj ci młodzi ludzie zarabiają około 100 tysięcy dolarów miesięcznie?
47:01
Wydaje mi się, że tyle zarabiają najlepsi na świecie i to są naprawdę jednostki. Natomiast tak, mówimy tutaj o kwotach na świecie. Ludzie mogą zarabiać między 15 a 40 tysięcy dolarów czy euro miesięcznie, ale to nadal musisz być w czołówce. A o czołówkach to mówimy powiedzmy najlepsze 15-20 dużyny na świecie. czyli ile to jest zawodników w formulariu do osób ile gra, więc jest niesamowity wyścig.
47:34
Gdzie tu jest spokój dla takiego 40-latka jak ja bym chciał dzisiaj grać? Czy ja mogę grać od strony fizycznej? Tak, mogę. Czy ja mogę rywalizować? Tak, dzisiaj jestem dużo mądrzejszy i mam dużo więcej zagrań, taktyk niż jak byłem młodszy.
47:51
Natomiast czy ja miałbym wytrzymałość psychiczną, żeby przegrywać te mecze i się z nich uczyć? Czy miałbym wytrzymałość, żeby pojechać na turniej go przegrać? Nie do końca.
48:02
No i druga sprawa, też wiesz co cię omija, kiedy grasz. Masz dwie córki, widzisz jak dorastają, bądź nie widzisz jak dorastają. Więc też po prostu wygrywają priorytety, a też można żyć tak jak chociażby żyje Pasha, który już wspomnieliśmy w tej rozmowie. Możesz streamować, możesz robić inne rzeczy i zarabiać z tego nadal bardzo fajną kasę.
48:20
Ja miałem ten wybór, żeby pójść bardziej w streaming i rozwijać sobie bardziej tą ścieżkę kariery, ale w momencie, kiedy przyszło do mnie BC i wcześniej G2, to jak na złość można powiedzieć, że dwa razy już o tym myślałem, żeby przejść dalej, to budziło się we mnie takie emocje, można powiedzieć prehistoryczne, jak jeszcze grałem w 1.6, że chciałbym osiągnąć ten sukces, znaleźć tą kropkę nad i swoją, takie finalne potwierdzenie tego, ile osiągnąłem w tą grę.
48:59
I dla mnie dzisiaj to, że jestem trenerem Simpla, Elektronika, dwóch chłopaków z Mongolii, którzy są niesamowicie utalentowani. Jestem trenerem Duńczyka, który wygrał 4 razy Majora. Ja mam taką drużynę i ja mam ich zebrać do kupy, ja mam z nich stworzyć jedność i osiągnąć sukces. no to dzisiaj, jak to mówię, to daje mi ciarki na ciele, że ja wiem, że to będzie mój finał, dzięki czemu będę mógł pójść dalej.
49:41
Ale czekaj, bo pójść dalej, co to znaczy dzisiaj? No bo brzmi jakbyś chciał to też rzucić i na przykład przejść do streamowania, jednak finalnie.
49:48
Moim marzeniem nie jest do końca to, żeby streamować, tylko właśnie to, żeby w jakiś sposób pomóc naszej młodzieży w Polsce realizować te swoje marzenia, jeżeli chodzi o sporty elektroniczne. Bo tutaj już nie mówimy tylko o CS-ie. Mówimy o różnych grach, o Fortnite, o League of Legends, o DOT-cie. Mamy mnóstwo po prostu dyscyplin, które będą się rozwijały. Sporty elektroniczne będą się rozwijały, bo jest to po prostu nieuniknione. Jakby zasięg internetu będzie rósł, rywalizacja przez internet jest ogromna i dla mnie zawsze to był ten następny krok, że mamy sport, gdzie biegamy, tutaj fizycznie musimy się rozwijać i mam nadzieję, że tego nigdy nie zabraknie.
50:29
Ale sporty elektroniczne dają nam tą możliwość, w której nie musisz być silny, nie musisz być szybki, nie musisz mieć cech fizycznych, musisz być inteligentny, musisz mieć wytrzymałą psychikę, dobry work ethic, czyli tą pracę, żeby się rozwijać. I to są inne cechy niż w sporcie i to jest jakby naturalna ścieżka, która się tworzy dla sportów elektronicznych, żeby też osiągnęły tą wielkość.
51:05
No i to, co powiedział mi kiedyś Boguś, który jest sześć pięter nad nami, że dzisiaj ułatwiej, znaczy bardziej równe szanse są w CS-ie niż w piłce nożnej, bo w CS-ie po prostu jak będziesz dobry, wbijesz wysokie elo na face-ecie, Będziesz zauważony, masz szansę być zauważonym chociażby. A dzisiaj, kiedy rodzisz się w Kamieniu Krajeńskim, jesteś doskonały w piłkę, zanim przejdziesz przez szkółkę Chojniczanki, może trafisz do Lechii, Gdańsk, może do Arki. Z Arki jeszcze musi cię złapać jakaś sensowna inna drużyna, to zmarnujesz 5, 6, 7 lat grania w piłkę z trenerami na dobrym, ale nie najlepszym poziomie.
51:40
A w cesie po prostu, jeżeli będziesz grał, będziesz się uczył, to możesz być bardzo szybko dostrzeżony i to może być dla ciebie szansa.
51:46
Tak, dlatego że dzisiaj też wspominałem o tym wywiadzie WK, jak byłem ostatnio, że dzisiaj nie mamy tych struktur dla młodzieży. Jesteśmy w świetnej sytuacji, w której YouTube w Polsce rozwinął się do świetnego poziomu. Mamy Bungie, mamy WK, szczególnie też Bungie, bo tam chłopaki grają w CSA. WK też grają w CSA i mają możliwości, żeby zbudować można powiedzieć tego typu fundamenty pod polski e-sport i nawet wejść mieliśmy przez chwilę Marcina.
52:28
Nie wiem, czy Marcin Gortat nadal w swoich szkołach planuje, czy ma tam e-sport, te szkółki, też te klasy dla sportów elektronicznych. Ale wydaje mi się, że CS, League of Legends, Dota, takie gry zespołowe, to są gry, które też rozwijają młodzież i często pozwalają Ci skończyć w dobrym miejscu, a nie pójść na gorszą ścieżkę życiową, czy też nie tracisz czasu na przeglądaniu filmików, scrollowaniu Tik Toków, ale możesz tak naprawdę rywalizować i poznawać nowych kolegów.
53:05
Nie mamy tego w Polsce. Kiedyś to były kafejki internetowe. Dzisiaj tak naprawdę nie ma nic. Dzisiaj większą wartość ma tworzenie na YouTubie niż rywalizacja czysto sportowa, czego ja wcale tutaj nie jestem hejterem, bo wydaje mi się, że to jest też fajne. Natomiast chciałbym, żeby te sporty elektroniczne się rozwinęły jakoś bardziej w Polsce, szczególnie z tą historią.
53:32
Tak, żebym nadążył. Chcesz mi powiedzieć to, że po prostu gracze dochodzą do jakiegoś poziomu i po prostu streamowanie jest łatwiejszą drogą.
53:41
Nie do końca streamowanie. Właśnie wydaje mi się, że gracze nawet nie dochodzą do pewnego poziomu. Wydaje mi się, że wielu młodych nie wie jak dojść do lepszej drużyny. Nie wie, że wejdzie na Faceita, będzie grało w lidze, gdzie gra setki tysięcy innych osób. I tak naprawdę brakuje nam tutaj jakiejś takiej akademii czy fundamentów, które by pokazały drogę. Jeżeli chcesz osiągnąć sukces w sportach elektronicznych, chcesz być jak Pasha czy Neo czy Snacks, no to to jest droga.
54:18
Bo musisz mi to wytłumaczyć. Dochodzisz do pewnego poziomu i nie jesteś w stanie przeskoczyć takiego pułapu samego uczenia się? Że w pewnym momencie po prostu musisz pójść do jakiejś akademii, do mądrzejszych ludzi, żeby pokazali ci niektóre rzeczy? Jest taki sufit, którego osiągniesz sam?
54:34
Sufit jest na pewno, którego ciężko jest przeskoczyć indywidualnie, natomiast wszystko sprowadza się dzisiaj do komunikacji interpersonalnych. Czyli do tego, jak dziecko rozmawia z drugim dzieckiem. Czy młody człowiek, jak komunikuje się z drugim młodym człowiekiem. Trzeba mieć dużo szczęścia dzisiaj, żeby trafić na odpowiednich ludzi, z którymi możesz zrobić ten krok dalej. Bo obecnie w internecie możesz powiedzieć wszystko. I tak naprawdę nie masz z tego żadnych konsekwencji i wielokrotnie młodzi ludzie po prostu nie myślą, mówią głupoty i odbierają sobie szansę na sukces, bądź odbierają komuś pewność siebie i chęci do dalszej rywalizacji.
55:19
I dlatego wydaje mi się, że jeżeli mówię o tych fundamentach, mówię o tych akademiach, to nawet patrzę z perspektywy tego, co mi dało najwięcej w przeszłości. To właśnie...
55:31
Moja psychika została zbudowana w kafejkach internetowych, oczywiście też w domu, ale przede wszystkim CS-owa, że grałem z ludźmi dookoła i kiedy miałem nawet jakieś konflikty czy rozmowy z tymi osobami, to wyjaśniałem to wszystko na żywo, wyjaśniałem to wszystko w ten sposób, że ja się uczyłem, bo też była starsza osoba, czyli właściciel kafejki, który czuwał, żeby tam nie było żadnych jakichś nieprzyjemnych ruchów. Jak ktoś się zachowywał nieelegancko, bądź przeklinał jak szef, no to był wyrzucany z kafejki przynajmniej na ten dzień, żeby ochłonął.
56:08
Więc tego mi troszeczkę brakuje, żeby jednak tą młodzież połączyć na nowo, żebyśmy my nie siedzieli tylko w tych domach, tylko żeby to było coś takie, coś więcej.
56:20
Ale to chyba co wszystko właśnie powiedziałeś składa się właśnie do tego, że dlatego możesz być trenerem. Że te rzeczy, o których powiedziałeś, właśnie ta kultura, ogólnie to reagowanie na konflikty, redukowanie konfliktów, a nie zaostrzanie, jest właśnie chyba czymś takim, co powoduje, że możesz być w tym miejscu, w którym jesteś dzisiaj.
56:40
Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że tak. Chociaż też dużo się uczę. Nawet dzisiaj, kiedy mam 40 lat, ja się bardzo dużo uczę i wydaje mi się, że miałem bardzo dużo szczęścia, że trafiłem teraz do drużyny z Simplem czy z Elektronikiem, gdzie wszyscy tak naprawdę mówili, że to są zawodnicy, z którymi nie da się zbudować drużyny. Tak mówiło Forum, że to są zawodnicy, którzy są zbyt toksyczni, że z nimi nie ma szans, żeby cokolwiek osiągnąć.
57:10
I ja patrzyłem na to i myślałem sobie, że to będzie ogromne wyzwanie dla mnie i czy je podejmuję czy nie. No i oczywiście co mogłem zrobić? Rzuciłem się na wielką wodę i stwierdziłem, że może mi się uda zbudować tutaj tą drużynę, o której wszyscy będą pamiętali.
57:32
I śmiało mogę powiedzieć, że jest to wyzwanie, natomiast to jak ludzie oceniają nas przez pryzmat kamery, czy przez to co widzą w urywkach, no to nie do końca jest prawda.
57:47
Bo oni sami zapominają, jak się zachowują, kiedy grają. Wydaje mi się, że to jest ten element, bo w CSie zazwyczaj, będę mówił bardzo kulturalnie, ludzie zachowują się jak zwierzęta. I jak się uśmiechasz, to tylko potwierdzasz. Więc wydaje mi się, że zapominają o tym fragmencie, że w CSie ludzie stają się na chwilę kimś innym. I to jest taka rywalizacja, kiedy po prostu wyrzuca ci te najwyższe emocje. A poza ktoś, jak wyłączy już ten komputer, może być zupełnie normalnym gościem. że może się tam wydawać ktoś taki agresywny i hop do przodu, a czasami może to być tylko gra.
58:19
To jest przede wszystkim rywalizacja.
58:22
Rywalizacja wyciąga z ciebie to, co najlepsze, ale też to, co najgorsze. Czasami nie jesteś w stanie tego kontrolować i z wiekiem uczysz się kontrolować tych emocji. Z wiekiem zaczynasz być troszeczkę mądrzejszy w tym, co mówisz. Mądrzejszy w tym, jak się zachowujesz. Natomiast nie zawsze. Bo też zależy, w jakim otoczeniu przebywałeś. Jeżeli przebywałeś w otoczeniu, w którym to było normalne, żeby na siebie krzyczeć, przeklinać, no to też będziesz krzyczał i przeklinał w następnych drużynach. Natomiast jeżeli trafisz na zawodnika, trenera czy lidera, który nauczy cię trochę innego podejścia do życia, innego podejścia do ludzi, to kto wie, być może zrobisz nie krok, a skok do przodu.
59:12
No ale jak znosisz porażki jako trener? Przecież jak byłeś w G2, przegraliście dwa razy w półfinale super ważnego turnieju, to chyba jest zupełnie inna porażka niż porażka jako zawodnik.
59:24
Ja bardzo źle wznoszę porażki, natomiast rozdzielam te porażki w zależności od tego, jaki mam wpływ na drużynę. Bo w G2 ja na początku mojej przygody miałem wiele do nauki i też musiałem wrócić troszeczkę na tę scenę, bo miałem długą przerwę. I też ja byłem bardziej streamerem, chociaż też streamerem pamiętam, że specjalnie stwierdziłem, że będę streamował po angielsku, bo potencjalnie pomyślałem, że mi się to bardzo przyda w momencie, gdybym miał pójść trenować jakąś drużynę międzynarodową.
59:59
I bardzo to ludziom się nie podobało na scenie polskiej, że ja filmuję po angielsku. Natomiast ja wtedy troszeczkę wychodziłem z tego założenia, że wydaje mi się, że obecnie na scenie polskiej nie do końca jestem faworytem kibiców po tym wypadku, co tam było z tym Virtus.pro i po tym, jak to wszystko stało zaprezentowane.
60:29
Więc uznałem, że to będzie bardzo dobry ruch, żeby dać sobie największe szanse na sukces w momencie, gdybym doszedł do tej drużyny. I faktycznie, gdybym doszedł do G2 bez tego pół roku streamingu po angielsku, gry z najlepszymi zawodnikami z przeszłości, to ja bym nie nadążył, bo mimo że mój angielski jest na dobrym poziomie, to zawodnicy mówią bardzo szybko. Dyskusje, rozwiązywanie różnych kłopotów, to wszystko jest rozwiązywane błyskawicznie po angielsku, więc musisz, przynajmniej jako trener, być w stanie rozmawiać, prowadzić konwersacje z zawodnikami.
61:10
Tuż nie tylko chodzi o rozmowy w CSie, bo CS jest dość prosty. Tam jest dużo skrótów, można powiedzieć, że jest taka kultura oddzielna. Natomiast przede wszystkim musisz mieć dobry angielski, żeby rozmawiać na tym poziomie ludzkim i żeby z tymi chłopakami jednak rozwiązywać inne problemy niż tylko to, czy strzelił dobrze czy źle.
61:34
No ale nie odpowiedziałeś mi na to pytanie, jak znosiłeś porażki. Powiedziałeś, że inaczej, ale wyobrażam sobie, że czasami myślisz sobie, bo ja bym to zrobił lepiej.
61:44
Powiem tak. Dzisiaj, kiedy jestem trenerem BC Game, to te porażki znoszę dużo ciężej i są dla mnie dużo większym ciosem, bo mam ogromny wpływ na drużynę. Wiem, że moje decyzje są bardzo ważne i w pełni drużyna za nimi pójdzie. W przeszłości w G2 dawałem więcej zaufania zawodnikom i starałem się też budować, bardziej zrozumieć to jak drużyna chce funkcjonować, bo byłem gościem na początku.
62:21
Ja nie byłem trenerem, który stworzył tą drużynę między innymi i rozmawiał z zawodnikami, negocjował z zawodnikami, żeby przyszli do nas. Ja byłem trenerem, który pojawił się w drużynie, która już miała swoje podstawy i swoje fundamenty. Ja musiałem się nauczyć tej drużyny. I tak samo, kiedy zrobiliśmy zmianę, że przyszedł SNAX na dowodzącego, to ja pamiętałem, że w Virtus.pro mieliśmy rozmowy, gdzie ja nie czułem, żeby on był jeszcze do końca gotowy, żeby być dowodzącym, że on jeszcze potrzebował chwilę, żeby można powiedzieć dojrzeć do tej roli.
62:56
I wiedziałem, że w G2 muszę mu dać dużo więcej zaufania, muszę z nim rozmawiać, żeby to nabrało większej całości. Że jakby ja byłem tym łącznikiem między Januszem a resztą drużyny, żeby oni poszli za tym, jak on chce grać, żeby oni zrozumieli do końca ten styl. I wydaje mi się, że to też było unikalne dla mnie przeżycie.
63:26
I cieszę się bardzo, że udało nam się wspólnie osiągnąć sukces, bo wygraliśmy dwa bardzo duże turnieje. Stworzyliśmy fajną erę czy okres dla G2, gdzie też polscy kibice mieli co oglądać.
63:44
Ja znoszę porażki dużo gorzej, kiedy mam absolutny wpływ na to co się dzieje, niż kiedy jestem bardziej uległy w tym jak to wszystko działa.
63:56
Ja przypomniałeś mi też od razu taki wywiad z tobą, chyba w ogóle kręcony w Warszawie. Siedzieliście na takiej doniczce zewnętrznej, gdzie tam ludzie mają, znaczy ludzie, miasto ma posadzone jakieś kwiaty. I tam była dyskusja, czy przydałby się wam trener. A ty tam mówisz, gdzie trener, kto tu musiałby być? Jak teraz o tym opowiadasz w ogóle, to też sobie myślę, jak dużo się zmienił w tym podejściu. że nie każdy może być chyba trenerem i tam musi przyjść ktoś, kto naprawdę ma bardzo określoną wiedzę i zastanawiałem się, czy są trenerzy, bo tego nie wiem, którzy nie byli zawodowymi graczami.
64:29
Są trenerzy, którzy nie byli zawodowymi graczami, natomiast wydaje mi się, że przychodzisz troszeczkę wtedy z taką wybrakowaną wiedzą, bo nie do końca możesz rozumieć emocje tych zawodników. Ja często do tego też odnoszę się w przypadku, w którym są trenerzy mentalni bądź psychologowie sportowi, którzy tak naprawdę nie grali w gry komputerowe, nie spędzili połowy życia grając, rywalizując w grę komputerową i mogą nie do końca rozumieć, przynajmniej taka była moja perspektywa i takie moje myślenie, że mogą nie do końca rozumieć te wszystkie emocje, które przechodzą przez umysł zawodnika, kiedy on siedzi w tym pomieszczeniu sam obecnie, A jak to wyglądało kiedyś, kiedy ja miałem otoczenie kilku osób dookoła mnie?
65:23
I to jest ogromny wpływ na psychikę zawodnika i to jak do niego możesz podejść i jak z nim możesz rozmawiać.
65:32
No ale powiedziałeś o tych ludziach, którzy macie, no to są Kozacy, których znają ludzie nie tylko nawet grający w CS-a. Ty czasami sobie patrzysz na nich i wiesz, że możesz ich jeszcze czegoś nauczyć? Czy to już są takie samo graje, które po prostu stworzyły swój sposób grania i ty możesz ewentualnie koordynować emocje, coś podpowiedzieć, ale samego grania już nie jesteś w stanie im poprawić?
65:55
Jeżeli chodzi o indywidualne umiejętności, w których zawodnik podejmuje decyzje w ułamku sekundy, czy jest snajperem, czy jest po prostu riflerem, no to tam, oczywiście ja też nie próbuję mówić, no mogłeś tutaj lepiej strzelić, tutaj wejdź na dead match i potrenuj. Nie, ja się skupiam na tym, że ja mogę tym zawodnikom nadal pomóc i to bardzo dużo, jeżeli chodzi o pozycje na mapie, podejmowanie mikrodecyzji, poruszanie się po całej mapie jako drużyna, jako jednostka, że tak naprawdę ruch jednego zawodnika ma ogromny wpływ na to jak pozostała drużyna, w jakiej sytuacji ląduje pozostała drużyna.
66:39
Zawsze jestem w stanie nauczyć chłopaków więcej, no bo ja też teraz nie trenuję indywidualnie jak kiedyś, tylko siedzę i oglądam wszystkie powtórki meczów, wszystkie mikro ruchy na mapie i ja widzę, jakie to ma znaczenie ogromne. I często zawodnikami jest bardzo ciężko przekazać im tę wiedzę, żeby oni chcieli słuchać. No bo jednak w momencie, kiedy jesteś jednym z najlepszych na świecie, uznawany za jednego z najlepszych wszechczasów, Czasami może ciężko przychodzić przyjęcie informacji, że nie do końca dobrze poruszasz się po mapie, albo twoje początki rund nie do końca dają nam tyle, ile mogłyby dawać, bo jednak hello, wygrywałem wszystko, jestem najlepszy, a ty mi z wszystkim omówisz, więc też trzeba mieć odpowiednie podejście jako trener.
67:30
Nie do końca jako trener, jako osoba, jako człowiek. Wydaje mi się, że najlepsi trenerzy to są trenerzy, którzy są też wyrozumiali i świetnie potrafią po prostu rozmawiać na poziomie ludzkim.
67:45
Ale zdarzały Ci się takie sytuacje, no w piłce nożnej, mam takie najbardziej wyraziste przykłady, że był piłkarz, który miał przejść do zmiany, a piłkarz powiedział, że on się nie zejdzie z boiska i się nie zmieni. Miałeś takie sytuacje, jak byłeś już trenerem, że powiedziałeś, żeby zastosować jakąś taktykę albo zagrać w jakiś określony sposób, a ktoś Ci powiedział, nie, nie będziemy tego robili?
68:05
Miałem sytuację, w której powiedziałem, że powinniśmy zagrać, ale zawodnicy uznali, że możemy zagrać coś innego. Później sobie o tym rozmawialiśmy, wyjaśnialiśmy to. Natomiast to są dwie rzeczy. Jedno troszeczkę jest zaufanie trener-zawodnik.
68:24
Ja też muszę zrozumieć, że jako trener nie mam do końca tego czucia, co się dzieje na serwerze, co zawodnicy, którzy grają. Bo ja nie mam dźwięku. Ja nie słyszę tego, co się dzieje w grze. Ale nie możesz mieć? Nie mogę mieć. Więc jedyne co to ja słyszę komunikację, ale nie słyszę do końca tego, co się dzieje i na podstawie czego dany zawodnik podejmuje jakieś decyzje.
68:47
Więc moje informacje też będą w pewnym stopniu wybrakowane. Jeżeli zawodnik podejmie decyzję, że nie, jakaś taktyka będzie lepsza, to ja później mogę tylko zaptać, dlaczego on uznał, że taka decyzja była lepsza.
69:00
Mieliśmy jakieś założenia, a ty zmieniłeś te założenia. Z czego to wynikało?
69:06
Natomiast moment, w którym też zawodnik nie do końca słucha się tego, co ustaliliśmy, to też jest pokazywanie braku szacunku jednak do wiedzy trenera. Jeżeli trener mówi, jak powinniśmy zagrać, jakie jest właściwe zagranie, a zawodnicy podejmują inne decyzje, to znaczy, że jeszcze jest do przepracowania troszeczkę tutaj zbudowanie tego szacunku i zaufania między trenerem a zawodnikiem.
69:32
To prawda, szczególnie chyba, że ludzie z których trenujesz są o tyle młodsi, bo teraz myślę, że mogli ciebie oglądać w akcji.
69:42
Znaczy mogli, oglądali w akcji, ale też śmieszna sytuacja, bo z Saszą miałem też bardzo fajną przygodę, bo kiedyś byliśmy taki...
69:55
hub czy stronę, można powiedzieć, spotykali się na boisku najlepsi zawodnicy na świecie i grali ze sobą dla zabawy. No i był na stronie, był taki system. No i Sasza nie zawsze miał najlepszy humor, więc w pewnym momencie jak grał, no to zaczął się źle zachowywać. No i ja widząc to, byłem wtedy jednym z założycieli tego serwisu, wszedłem na TeamSpeak i go zbanowałem i powiedziałem, no to teraz na tydzień, żebyś się troszeczkę ochłonął i zastanowił się, czy to było dobre.
70:30
I ja wtedy nie myślałem o tym, ale ludzie będą oglądali, ale będę popularny, ale będzie super, jakie to śmieszne, tylko naprawdę chciałem zrobić coś, żeby on troszeczkę zmienił to nastawienie, bo to tylko jego krzywdzi. I zabiera wszystkim innym fan z gry.
70:48
I później jak rozmawialiśmy o tym, to powiedział, że to miało na niego pewien wpływ pozytywny. A dlaczego te wszystkie drużyny esportowe są takie kruche, że wy byliście chyba 4,5 roku razem? I to jest najdłużej, jak w ogóle istniała jedna drużyna. Wydaje mi się, że... To jest tylko 5 osób i wydawało mi się, żeby grali ze sobą przez dłuższy czas to nie jest takie trudne do osiągnięcia.
71:12
Każdego dnia trenujesz, każdego dnia grasz mecze treningowe między 4 a 6, rozmawiasz o tym jak chcesz grać, masz 5 osobowości, każdy widzi grę w troszeczkę inny sposób, masz osobę, która dowodzi?
71:29
Masz osobę, która może troszeczkę pozwolić sobie na więcej w grze. Inni muszą jednak grać bardziej zachowawczo, żeby była ta przestrzeń. Jak jesteś w takiej mini społeczności przez cztery lata, to jest bardzo dużo różnych zgrzytów, niedomówień. Czasami wątpliwości, czy to jest odpowiednia droga, którą idziemy, czy powinniśmy inaczej do tego podejść, czy ktoś powinien dowodzić, czy on dobrze dowodzi, czy on powinien być snajperem, czy on w ogóle powinien być w drużynie, czy on ma tego skilla.
72:01
I dopiero dzisiaj, jak rozmawiamy, ja jestem już staruszkiem w CS-ie, Ja dopiero dzisiaj rozumiem, że tak, jeden zawodnik może nie do końca dużo mówić w grze, ale on może wykonywać super ruchy w bardzo ważnych momentach. Inny zawodnik może na przykład nie robić niesamowitych liczb, ale on się pojawi w tym najważniejszym meczu. Albo bez niego nie będzie w stanie drużyna funkcjonować, bo on potrafi scalić ten zespół. Dzisiaj niejednokrotnie rozmawiamy i szukamy tych zawodników, tak zwanych glue, glue player, czyli gość, który jest w drużynie, I on sprawi, że cała ta czwórka będzie lepsza, bo cała czwórka będzie chciała ze sobą współpracować, bo sobie zażartuje coś, a będzie świetnie żył z każdym, będzie potrafił rozwiązywać konflikty.
72:46
Więc jakby troszeczkę taka drużyna to jest jak rodzina. Są różne konflikty, mniejsze, większe i musisz potrafić się rozwiązywać. I wydaje mi się, że my mieliśmy tą zdolność większą niż pozostali gracze czy zawodnicy, ale też wydaje mi się, że my to wynieśliśmy z czasów 1-6, gdzie musieliśmy radzić sobie bez pensji, musieliśmy wygrywać turnieje i tak naprawdę musieliśmy się jakoś wspierać i działać razem, bo inaczej koniec naszej przyszłości.
73:22
Rozmawialiśmy o tej kasie, że tam jest kilku, którzy zarabiają naprawdę poważne pieniądze, a w takim szczycie ile zarabiałeś najwięcej miesięcznie z pensji?
73:34
Kurczę, nie wiem. Ja najwięcej zarabiałem przez czasów VIP. 15 tysięcy wtedy euro było. I tak naprawdę to był szczyt. Natomiast dzisiaj szczyty są dużo wyższe.
73:49
Powyżej stówki. Z tego co tak udało mi się zorientować. A była taka porażka, po której nie mogłeś zasnąć? Znaczy ja wiem chyba, która, ale...
73:57
Nie no, wiele porażek było, po których ja nie mogłem spać.
74:00
No ale jedna była wyjątkowo bolesna.
74:03
Taka! Mówimy o tym, jak przegraliśmy z Astralis w Atlancie?
74:06
Tak. Więc jakby zastanawiam się, co się dzieje z tobą, kiedy przegrywasz taki mecz.
74:11
Zastanawiam się, czy mogłem zrobić coś więcej. Przeglądam mecz i patrzę ze swojej perspektywy, czy mogłem tutaj zamiast próbować robić więcej, zrobić mniej, a wygrać rundę. Czy mogłem powiedzieć coś, co uratowało rundę.
74:29
zrobiliśmy pauzę, czemu nie zrobiliśmy na przykład pauzy taktycznej jak oni wracali do gry, czy cokolwiek, cokolwiek szukasz.
74:38
Jakbym Ci zadał pytanie, co powinniście zrobić, żeby wygrać ten mecz, to znasz odpowiedź.
74:43
Nie.
74:43
To była klątwa?
74:47
Nie wiem, czy to była klonka. To było przeznaczenie. My mieliśmy przegrać ten mecz. My mieliśmy po prostu przegrać tego Majora w takim stylu. Dlaczego? Nie wiem, ale ruchy, które zrobiliśmy, musiały nas kosztować. Jeżeli dzisiaj bym patrzył, tak, czy moglibyśmy zagrać lepiej. Moglibyśmy zagrać lepiej te rundy, ale czy byśmy je wygrali? Nie wiem. No bo po prostu dla mnie, ja wierzę w to, że jak coś się już wydarzyło, to jest za nami. Idę dalej. Nie myślę o tym, czy ja mogę to zmienić, czy nie zmienić.
75:18
Staram się uczyć. Czyli przegraliśmy, ok. Wtedy byłem młody jeszcze. w formie do tego jaki jestem teraz. I nie myślałem w ten sposób. Wtedy byłem załamany. Dzisiaj uważam, że z każdej porażki idzie czegoś się nauczyć.
75:37
A kiedy wygrywaliście Majora w Katowicach to było coś dla ciebie do przewidzenia? Czy to była taka sama niespodzianka dla ciebie jak dla wszystkich innych?
75:48
To była niespodzianka, że wygraliśmy Majora, natomiast graliśmy bardzo dobrze. Ja pamiętam, że największym takim moim strachem na tym turnieju to był pierwszy mecz, który graliśmy na Very Games, czyli na faworyta absolutnego turnieju. I pamiętam, że w mojej głowie było najważniejsze, żeby wytrącić ich z równowagi, żeby nie zagrali swojego. I o tyle była śmieszna sytuacja, że siedzieliśmy tak jak my siedzimy dzisiaj, teraz naprzeciwko siebie. To tak odległość takiego innego stoliczka dzieliła mnie od zawodników przeciwnej drużyny.
76:23
Ja już na początku powiedziałem chłopakom, panowie, oni będą w szoku. I moim celem było troszeczkę wyprowadzenie ich z równowagi, ale też to nie było na zasadzie takiej, że wulgaryzmy, obrażanie, nie. To bardziej było mówienie do zawodnika, który nie jest w stanie nic zrobić w grze, że czy może wejść na serwer, bo go nie widzę, panowie i tyle. Jakby to bardziej od tej strony.
76:50
No dobra, to jak najkrócej się da o tym przeklętym Mercedesie. Powiedziałeś, że już byś go nie wziął, nie będziemy o tym rozmawiali tysięczny raz, ale masz tak czasami, że śni ci się alternatywne życie, w którym nie wierzesz tego samochodu?
77:04
Nie.
77:05
Nie, wydaje mi się, że to było przeznaczenie moje wziąć ten samochód. To była bardzo ważna lekcja na mojej drodze życiowej, bo całe życie, tak jak ci mówiłem wcześniej, bądź nie mówiłem, ale w innych wywiadach o tym wspominałem, dla mnie najważniejsze było to, żeby dla każdego było coś, żeby każdemu porówno w miarę możliwości.
77:28
To co się wydarzyło w momencie kiedy ja wziąłem ten samochód, po prostu ja zrobiłem duże odejście od tego jak zawsze się zachowywałem i jak po prostu mój charakter wskazywał, zrobiłem coś wbrew sobie, jak później po prostu tą sytuację przemyślałem i tyle. Ale powiedz, to była pycha?
77:54
To było coś takiego, co się zgubiło? No bo ta cała twoja właśnie postawa do tego momentu właśnie mówi o tym, żeby się dzielić, żeby właśnie nie poróżnić. A wydaje mi się, że nawet jak opowiadasz o tych pieniądzach, no to one były względnie skromne do wartości samochodu, że to nagle było po prostu olbrzymie pieniądze z tego.
78:13
Wtedy akurat na tamte czasy zarabialiśmy bardzo duże pieniądze i ten samochód w ogóle to jest śmieszna historia, bo ja ogólnie miałem dostać umowę, jeżeli chodzi o ten samochód, to była E-klasa podstawowa i nic więcej. W kombi, tak, tak, tak. Natomiast ja się zapytałem czy ja mogę dołożyć pieniądze. do samochodu i kupić lepszy samochód. No i tak, możesz, cokolwiek możesz kupić.
78:45
Taka jest umowa. No i dobra, no to ja tak zrobiłem, zadowolony, chłopaków się zapytałem, nie ma problemu, fajnie. No i później zrób zdjęcie.
78:56
Ja mówię, jak to zrób zdjęcie, nie rozumiem. No zrób zdjęcie, bo to jest bardzo ważne. Mówię, no nie, no słuchajcie, jeżeli ja zrobię zdjęcie, ja wrzucę to auto, to jest koniec drużyny, jest koniec mnie, ja nie mogę tego zrobić. Musisz. No i wiesz, dzisiaj pewnie bym powiedział, dobra, weźcie, przyjedźcie i sobie go scholujcie. A wtedy zrobiłem fotkę i wrzuciłem.
79:21
I stało się wszystko tak jak wiedziałem, że się wydarzy. Natomiast wiele indopowiedzeń, wiele tego jak to wyglądało w drużynie, jakie były różne sytuacje lepsze, gorsze, jak inni podchodzi do sytuacji finansowych. I wtedy po prostu moja głowa nie była w dobrym miejscu, żeby powiedzieć Że to jest trochę taka pułapka od życia, że nie rób tego, bo to nie do końca dobrze się skończy.
79:57
Że to jest zbyt piękne, żeby nie było z tego kłopotów. Dzisiaj, kurczę, fajnie, że to zrobiłem, bo dużo się nauczyłem. Wydaje mi się, że każdy z chłopaków mimo wszystko wyszedł dobrze.
80:10
na naszej przygodzie. Każdy dobrze sobie radzi. Daliśmy masę frajdy kibicom. Więc no jasne, niektórych lekcje będą w zaciszu, innych lekcje będą na świeczniku. Moja była na świeczniku.
80:26
Jestem bogatszy. Ale musisz trochę jednak mi opowiedzieć o tej historii, że dodajesz to zdjęcie i co? Odbierasz nagle telefon od jednego z chłopaków?
80:33
Nie, nie, nie. To bardziej chodzi o społeczność.
80:37
Wydaje mi się, że odbiór był dość kiepski i też świadomość chłopaków nie do końca była taka, jak to będzie wyglądało. Myślę, że na początku myśleli, że dostałem GLE i że w ogóle o co chodzi, ale później to już jakby wyjaśniliśmy sobie i tam nie było żadnych Niesnasek. Natomiast jest taki niesmak, jeżeli chodzi o to, że jak ktoś coś ma, coś coś dostaje, to czemu inny nie dostaje. I to jest normalne i zawsze tak będzie w życiu, że jednak wiele osób patrzy na to, co inni mają i zazdrości im, albo czemu ja tego nie mam.
81:21
No nie unikniemy tego.
81:22
Tam był w ogóle temat z Neo, że Pasha tak mówił w kanale sportowym, tutaj jestem przekonany, że mówił, że Neo nie mógł się z tym bardzo pogodzić, bo on wtedy kierował drużyną, on przejął kierowanie po tobie, a z drugiej strony wy później też rozmawialiście już ze sobą już po czasach Virtusach, że to zastanawiało mnie, że pewnie sobie już to dawno wyjaśniliście, jak to wyglądało od tej strony.
81:43
Wiesz co, my z Filipiem sobie dużo rzeczy wyjaśniliśmy i nie ma żadnych niewyjaśnionych tematów. Ja nie wracam do tego jakby głowy, ja nawet nie jestem w stanie ci powiedzieć jak wyglądała sytuacja, nie jestem w stanie ci powiedzieć czy Neo miał pretensje, nie miał pretensji. Tak naprawdę w kanale sportowym miałeś perspektywę paszy.
82:10
Później były jakieś wywiady ze mną, była moja perspektywa. Każdy miał inną perspektywę tego, jak to wszystko się potoczyło, a najbardziej cenię sobie to, że ja wiem dokładnie, jak to się potoczyło. Wiem dokładnie, jak wyglądały moje rozmowy z właścicielem i cieszę się, że po prostu mogę to zostawić dla siebie. Ja zebrałem falę hejtu. Musiałem się nauczyć z tym, w jaki sposób żyć. Dzisiaj wiem, że to było ważne, żebym przeszedł tą drogę.
82:43
I tyle. Jakby ja nie wracam do tego pamięcią albo nie śpię po nocach, bo to się wydarzyło. Wręcz uważam, że to było niezbędne, żebym mógł pójść dalej i dzisiaj być na tym etapie, na którym jestem.
82:57
A jak dowiedziałeś się, że zostałeś tak naprawdę usunięty z drużyny, ale przekierowano cię do rezerw w teorii z tego, co zrozumiałem. Jak wyglądała rozmowa, w której dowiadujesz się, że nie jesteś już częścią drużyny?
83:10
Nie no, jak wyglądała rozmowa, czujesz takie rzeczy w powietrzu, jak zawodnicy nie chcą trenować, nie chcą grać żadnych meczy sparingowych przed meczami na majorze. No to już wiesz, coś jest nie tak.
83:24
Czekaj, czekaj, bo jest tak, że macie grać, a oni mówią, nie, nie, później, później, tak?
83:29
Nie zbywają się. Chodzi o to, że byliśmy na majorze w Bostonie i wtedy w Atlancie byliśmy. No i jakby wyczuwasz, że coś jest tak, no bo ja proponowałem, panowie może zagramy tutaj jakieś treningi na tych, na tych. Nie, nie ma po co, nie ma co. Okej, no to nie graliśmy, no ale tak myślałem, dziwna sprawa, bo Nie jesteśmy w najlepszej formie i dobrze byłoby potrenować. No i finalnie po turnieju w restauracji mi powiedzieli, że dziękuję, ale to było bardzo fajne, bo pamiętam jak siedziałem w restauracji i świeciła się taka czarna lampka.
84:08
No świeciła się taka lampka i tak siedziałem przy niej, miałem obok, położyłem czapkę Virtus.pro. Tak sobie pomyślałem, oho.
84:18
Wiedziałem co idzie, ale tak naprawdę można powiedzieć, że Cieszę się też z tego powodu, że to się wydarzyło, bo to jak wcześniej wspominałeś o Łukaszu, to podejrzewam, że tak on się poczuł w momencie, kiedy zaszła zmiana za czasów 1-6 w naszej drużynie. I wydaje mi się, że to było też w pewnym stopniu zasłużone, że miałem się nauczyć też tego, że Takie rzeczy bolą.
84:52
Musiały boleć bardzo.
84:53
Tak, no ale trzeba wstać i iść dalej.
84:57
Okej, a jak twoja głowa na to, no bo nie wiem jak znosisz, wiesz, bo porażka to jest jeden, nie? Ale właśnie mówiłeś, że traktowałeś tych gości jak rodzinę, byliście bardzo blisko i nagle jesteś odsunięty jak po prostu pionek na szachownicy, na bok. Ty nie wiem, wracasz do domu, leżysz w łóżku, czy przechodzisz od razu do działania jak taran?
85:18
Nie, nie ma nic.
85:20
Nie ma nic tak naprawdę. W momencie, kiedy wszystko, co robisz w życiu, robisz dla tej drużyny, też dla tych chłopaków, też dla siebie i w pewnym momencie to wszystko znika jak psyrknięcie palców, bez żadnych ostrzeżeń, bez żadnych takich rozmów. No jest to trudne. Na pewno jest to trudne. Natomiast...
85:44
Wiesz, no dzisiaj ja mam tą wiedzę, jak to jest wylądować w tym miejscu. Więc jako trener ja doskonale zdaję sobie sprawę, że wszelkie rozmowy z zawodnikami, czy jak wyglądają, jaka jest ich perspektywa, jaki może być odbiór. I wiem, że ja muszę dawać zawodnikom wcześniej sygnały, muszę z nimi rozmawiać, muszę starać się dać im szansę, bądź później odpowiednio jakby zakończyć dany etap współpracy.
86:20
Ale to mi dało tą emocjonalną wrażliwość i świadomość jak podchodzić do tych sytuacji.
86:29
Okej, czyli trochę musiało upłynąć czasu, żebyś się pozbierał.
86:33
Oczywiście, no ja wielokrotnie chyba o tym wspominałem, a jak nie, no to bardzo mi pomógł mój przyjaciel Michał Szafrański. Bo wtedy ja byłem w takiej rozsypce, on mnie zaprosił do podcastu do siebie. I tam po podcastie też rozmawialiśmy, utrzymaliśmy kontakt.
86:56
Mogę śmiało powiedzieć, że bardzo mi pomógł się podnieść z tego momentu w życiu.
87:00
Ja nawet zastanawiałem się jak ten podcast wyszedł, bo nie znałem Michała z tej strony, nie znałem w ogóle jego strony gier i ten podcast to chyba był w 2018 roku.
87:10
Tak jest.
87:11
Bardzo fajna rozmowa zresztą.
87:13
Polecam. A dużo miałeś propozycji po odejściu z Virtus.pro?
87:18
Nie miałem dużo propozycji, bo też moment mojej zmiany w drużynie i ogłoszenia przypadł na koniec okienka transferowego.
87:26
Wspaniale!
87:27
Bo też Virtus.pro nie chciało tego ogłaszać zbyt wcześnie i ja przez to jakby nie mogłem też nikomu za bardzo powiedzieć. Nie miałem żadnego agenta wtedy, który mógłby... zbudować mi jakąś ścieżkę i też mimo wszystko nie wymieniali zawodnika, który był w swoim prime. Ja nie grałem wtedy najlepiej, więc też nie dowodziłem. Dużo swoich zalet zostawiłem na początku CSGO.
87:58
To, co ci wspominałem, dlaczego ja zawsze najlepiej wspominam czas 1-6.
88:03
No więc ta sytuacja była bardzo trudna, ale wtedy przyszło do mnie Kinguin i Viktor Wanli i dał mi szansę zbudowania drużyny w Polsce, takiego odbicia się. I wtedy jakby poczułem troszeczkę siebie znowu w tej grze, gdzie byłem dowodzącym, byłem odpowiedzialny za to, jak drużyna będzie wyglądała. I miałem wpływ na dobranie zawodników.
88:35
Więc to był taki fajny okres i cieszę się, bo udało się mimo wszystko na takim ostatnim rzucie beretem, takim ostatnim etapie pokonać chłopaków.
88:51
I to była taka mała wisienka, że fajnie, że się udało, że nową drużyną udało mi się po prostu przeskoczyć.
89:02
Ale miałeś w sobie taką chęć, albo takie chociaż dziarenko, takiej złości, takiego nieprzyjemnego uczucia, którego człowiek nie chce mieć w sobie, ale jednak po czymś takim ma po prostu taki zalążek, nie chcę powiedzieć, że nienawiści, bo to jest za duże słowo, ale takiej niechęci, żeby po prostu tam zginęli i w piachu się pochowali. Ojej, nie, nigdy czegoś takiego nie było. Nie, nie, nie. Bo na pewno czułeś się niesprawiedliwie potraktowany.
89:30
Wiesz co? To była mieszanka wielu uczuć. To była mieszanka uczuć, które ciężko jest opisywać. Wydaje mi się, że to nawet można powiedzieć pod depresję, gdzie nie masz ochoty nic robić, nie ma sensu nic dookoła, co cię otacza. Po prostu tracisz wszystko w jednym momencie.
89:53
Nie, to takie nienawiść czy życzenie czegoś złego, nie. Natomiast taka sportowa złość, że chcę wrócić, chcę udowodnić, pokazać, że to był błąd, tak, to istniało. Natomiast nie, nie, nie, to wydaje mi się, że to byłoby za dużo.
90:17
Jeszcze później było Honoris, które stworzyłeś razem z Neo. Co tam nie wyszło? Bo to miała być taka przestrzeń, którą chciałeś zbudować, taką jaką sam chciałeś mieć jako gracz.
90:27
Tam nie wyszło to, że ja i Filip zapomnieliśmy, jak dużo pracy trzeba włożyć, żeby osiągnąć sukces. Wydaje mi się, że my nie do końca byliśmy sobą, bo byliśmy jednak osobami, które tę organizację stworzyły. postrzeganie też przez chłopaków, z którymi graliśmy, no też było przez pryzmat tego, że jesteśmy szefami organizacji, to też nie pomagało. No i udało nam się za czasów 1.6 osiągnąć sukces, za czasów CSGO osiągnąć sukces i znowu chcieliśmy wrócić po raz trzeci do CSGO z młodszą ekipą i powtórzyć te sukcesy, które tak naprawdę są bardzo trudne, żeby dotrzeć na ten szczyt.
91:18
I wydaje mi się, że tam troszeczkę zabrakło nam właśnie tego skupienia i w pełni włożenia 101-110% w projekt od strony indywidualnej gry i takiego zacięcia. I że gdybyśmy to włożyli, to kto wie, może byśmy osiągnęli sukces, ale też byliśmy ograniczeni finansowo, bo nie było nas stać na to, żeby wszystkim zawodnikom, których chcieliśmy zaoferować kwoty, jakich by oczekiwali.
91:49
Więc też szukaliśmy zawodników z Faceita. Oglądałem DMA chłopaków jak grają, szukałem tych potencjalnych talentów, które mogłyby nam pomóc. No i finalnie wydaje mi się, że to nie jest wina chłopaków, których mieliśmy w drużynie, ale nasza. A przynajmniej ja za siebie mogę powiedzieć, że na pewno ja mogłem dać więcej.
92:13
A ile własnych pieniędzy włożyłeś w Honoris?
92:16
Bardzo dużo. Właściwie można powiedzieć, że większość oszczędności poszła w Honoris. W momencie, w którym nawet drużyna była, już ogłosiliśmy bankructwo, zamykaliśmy organizację. Chłopaki mieli jeszcze... pensje do wypłacenia i normalnie jak chyba to bankructwo się ogłasza, to znaczy, że nie masz pieniędzy. Natomiast ja pamiętam, że wtedy powiedziałem, że trzeba chłopakom zapłacić.
92:44
Wiedzieliśmy dokładnie jak to wygląda, że w momencie kiedy nie zapłacisz, ktoś gra od miesiąca na miesiąc i nie dostaje tych pieniędzy, to raptem coś w życiu się dzieje różnie.
92:58
Bo ty nawet chyba, żeby to ratować sprzedałeś tego legendarnego Mercedesa.
93:02
No to nie jest tylko po to, żeby ratować, ale po prostu wtedy sytuacja nie była wcale taka komfortowa. No bo też trzeba pamiętać o tym, że jednak Mercedes to nie miało wpływu tylko na to jak Potoczyła się moja historia Virtus.pro, ale też po prostu odbiór społeczności CS-a. To wszystko było rysowane w ten sposób, że ja byłem tak naprawdę chciwy, nie chciałem dla siebie, że ja zniszczyłem drużynę.
93:37
No tak zostało to wszystko namalowane, nikt temu nie zaprzeczył, więc ja ogólnie byłem niezbyt ulubiany.
93:46
Ale wiesz, że łatwo było też w to uwierzyć, bo kiedy ja się przygotowywałem to też miałem takie, że może właśnie byłeś chciwy, że może właśnie kierowały tobą takie emocje, że też łatwo było wyczuć taki brak sympatii do kilku z tych chłopaków, kiedy była tam taka rozmowa z tobą i ktoś mówił, że chciałby zobaczyć taką ekipę, jak graliście, chociażby na jakimś streamie czy gdziekolwiek, to ty nie byłeś za bardzo chętny i da się wyczuć te twoje takie antypatie do niektórych ludzi, że ja rozumiem, że pewnie są jakieś konflikty, które nawet nie są żywe, tylko po prostu są martwe, zostały w takim stadium, jakim były te prawie 10 lat temu i po prostu tak jest, że to da się w taki sposób to odebrać, bo kiedy teraz z tobą rozmawiam, No to widzę to zupełnie inaczej, ale jakby ta społeczność też jest tylko karmiona tym, co widziała albo usłyszała.
94:35
A ty nigdy chyba nie próbowałeś za bardzo brać tego i odwracać tej karty.
94:40
Chyba nie chciałem odwracać tej karty, bo czułem się winny, że zrobiłem taki, nie inny ruch i to mnie przytłoczyło, bo po prostu zrobiłem coś wbrew sobie i tak naprawdę tłumaczenie się z tego, że źle zrobiłem, że wziąłem, przepraszam, myślałem, że po co coś takiego w ogóle mówić, robić, że... Trzeba iść dalej i na mnie też to miało ogromny wpływ negatywny.
95:14
Gdzieś tam w podświadomie liczyłem, że może chłopaki się odezwą, powiedzą, że to wcale nie to, że mieliśmy dużo kłopotów, że dogadaliśmy, że to nie był problem, a ja mu powiedziałem, żeby wziął coś tam. Wiesz, były te nadzieje, ale tak naprawdę, no w jakim świecie? My nie żyjemy w świecie, w którym w twoim interesie jest to, żebym ja był szczęśliwy. Żyjemy w świecie, w którym w interesie każdego człowieka jest jego własny interes.
95:46
I chcemy być w jak najlepszej pozycji, chcemy być szczęśliwi, zdrowi, więc no...
95:53
Zrobiłeś ruch, no to teraz nalałeś piwa, wypij to piwo. No i ja musiałem po prostu przez to przejść. I nie jestem w stanie ci nawet dzisiaj powiedzieć, czemu nie mówiłem więcej, czemu się nie odzywałem. Po prostu ja nie chciałem wchodzić w konflikty w internecie, nie widziałem sensu. Po co ja mam...
96:14
Zobacz, jakbyśmy rozszarpalibyśmy tę historię Virtus.pro w momencie, kiedy ja bym zaczął walczyć, że ale przecież to nie tylko tak, nie tylko o to chodziło.
96:26
Jednak dało się to rozwiązać na zapleczu.
96:29
Może się dało, może nie. Natomiast dzisiaj patrzę z tej perspektywy na to, że jest ta historia o Mercedesie, ale też jest historia o Virtus.pro i udało się nam jednak tą magię tego co osiągnęliśmy przetrzymać. Tak, ma rysy na sobie, ale co nie ma w życiu rys, prawda?
96:56
Ale to też jest tak, że dlatego właśnie nie zawalczyłeś z Paszą na Highleague'u, bo chciałeś właśnie, żeby ta historia jednak była taką piękną historią o wspaniałej drużynie, a wiedziałeś, że jak zawalczysz z nim i będą konferencje, to będzie trzeba do tego wszystkiego wrócić?
97:13
Znaczy z mojej perspektywy też te wszystkie konferencje, to wszystko...
97:19
Wiedziałem, że to nie pójdzie w dobrym kierunku. A dużą miałeś propozycję?
97:25
Na obecny moment ja nie miałem wtedy pieniędzy. Kiedy przyszła do mnie propozycja, nie miałem żadnych pieniędzy.
97:33
To ile dostałeś? Jaką miałeś propozycję?
97:36
Tak, bardzo dużo.
97:38
Ale zachowajmy to dla siebie. Bardzo dużą miałem propozycję. Natomiast pomyślałem sobie, wiesz, to nie tylko chodzi o Virtus.pro, to nie tylko chodzi o Jarka, o to, że jednak ludzie myślą, ale oni się nienawidzą. Było dużo fajnych momentów, wiesz, było dużo fajnych momentów, w których jednak spędziliśmy je razem. Czy wakacje wspólne, czy wiesz, czy nasze żony bardzo fajnie się dogadywały. Bardzo dużo pozytywnych wspomnień. Ale wiesz, życie czasami pisze różne scenariusze i też patrz na to z perspektywy takiej, że walka w klatce to nie jest zabawa.
98:18
Wydaje mi się, że wiele osób zapomina o tym, że to jest duże ryzyko. bo jednak nie jesteś sportowcem zawodowym, nie jesteś fajterem, który codziennie przychodzi na matę i codziennie trenuje, żeby zminimalizować potencjalne jakieś skutki negatywne, tylko wchodzisz z ulicy i chcesz się bić i polecisz, źle trafi kolano, pięść, źle uderzysz, upadniesz głową i tak naprawdę możesz się skończyć inwalidztwem i dla mnie To też był taki aspekt, w którym pomyślałem, że mam piękne córki i to byłoby nierozsądne.
99:00
A jak się kończy kariera? Bo to musi być też trudne uczucia.
99:06
Wydaje mi się, że kariera sportowca jest bardzo niewdzięczna, bo to zakończenie kariery jest bardzo nieprzewidywalne. W zależności od tego, jak będziesz budował swoją markę osobistą, tak mocno bądź mniej odczujesz zakończenie kariery. I tu już nie chodzi o sprawy finansowe.
99:33
Tylko tutaj chodzi o taki sens dalszej egzystencji i brak rywalizacji w twoim życiu, brak adrenaliny, żeby codziennie wstawać, codziennie pracować, codziennie starać się być lepszym i wchodzić i słyszeć te same głosy. Odczuwasz pustkę w momencie, kiedy nie masz tej drużyny, czy nie masz tego celu, żeby go osiągnąć. Więc jest to trudne.
100:05
Wydaje mi się, że jest to bardzo trudne i dlatego trzeba dbać o to, żeby rozwijać margę osobistą, ale też jest to w dzisiejszych czasach bardzo unikalna cecha.
100:19
bo jesteśmy narażeni na bardzo dużo komentarzy, jednak widzowie, kibice mają swoje opinie. I w momencie, kiedy rozwijasz swoją markę osobistą, jesteś na turnieju, zrobisz parę zdjęć, jak na przykład się uśmiechasz przed meczem i dobrze się bawisz z kolegami z drużyny, a później przegrywasz i wracasz do domu, nie wygrywając nic, musisz się jakby też zmierzyć i być gotowym na to, że będą komentarze nieprzychylne. I nie możesz unikać tych komentarzy, tylko musisz też jakby wyjść do ludzi i odpowiedzieć im o tym, okej, nie wyszło nam, dlaczego, dlatego.
100:58
Czy bawiliśmy się wcześniej, nie do końca się bawiliśmy. Opowiedzieć po prostu historię. I bardzo mało osób, uważam, na scenie, ma to zacięcie mentalne, żeby przejść przez to. Czyli przez tych wszystkich kibiców, którzy są nie do końca zadowoleni. Bo e-sport, szczególnie życie, to nie są tylko kwiatki, róże usłane i wszystko jest piękne. Jest bardzo dużo jednak tej zawiści, tych złych momentów, tych momentów, z którymi musimy sobie poradzić.
101:31
I jak budujesz taką markę osobistą jako gracz? Przede wszystkim, żeby osiągnąć sukces, dużo musisz przegrać. I teraz na tych przegranych będziesz budował markę osobistą?
101:40
Ciężkie. Ale mnie to w ogóle ciekawiło, że czy oni udzielają wywiadów? To młoda era tych chłopaków. Zresztą napisałem do Donka, napisałem do Simple, napisałem do kilku innych jeszcze ludzi. Tak jak powiedziałem, do dziesięciu osób właśnie byłeś w tej dziesiątce, którą wiedziałem, że chcę pogadać, bo to wiedziałem, że to się rozłoży w czasie. Ale oni udzielają wywiadów? Oni są postaciami medialnymi?
102:01
Sasza chyba spokojnie udziela wywiadów, natomiast Dong czy inni zawodnicy tak, na turniejach udzielają wywiadów, jak muszą. Ale takich medialnych, żeby pójść do podcastów i tak dalej, no to wydaje mi się, że nie za dużo.
102:15
No mi się w ogóle to nie wyświetlało.
102:17
Wydaje mi się, że jednak ograniczają się troszeczkę do tego, ale wiesz to jest też tak, że kiedy jesteś na pozycji przykładowo Simpla, Tobie nie są potrzebne podcasty. Ty nie musisz iść do podcastów, żeby powiedzieć coś. Ty wchodzisz na telegram, piszesz jedno zdanie i masz setki tysięcy wyświetleń tego. Ty sobie wrzucisz jedną fotkę, podpiszesz coś pod nią i wszyscy wiedzą, co się u ciebie dzieje. Ty nie musisz iść do podcastu i dzielić się wiedzą.
102:47
U każdego takiego zawodnika, który osiągnął sukces, też u tych, którzy nie osiągnąli sukcesu, jest bardzo dużo trupów w szafie. Jest bardzo dużo rzeczy, o których nie chcesz rozmawiać. Dzisiaj jestem u Ciebie na tym podcaście. Czy ja chcę rozmawiać o Mercedesie? Nie, to jest jakby temat za mną. Czy ja chcę rozmawiać o tym, że ktoś chciał podwyżkę, a ja chciałem utrzymać drużynę? Nie, nie do końca chcę o tym rozmawiać, bo to jest kontrowersyjny temat. Można tego podejść na różne sposoby. Ale dzisiaj ja mam 40 lat.
103:17
I dlaczego ja mam się bać mówić to, co myślę, albo to, jak patrzę na życie? Może komuś to pomoże. W ten sposób. A ci młodsi zawodnicy, oni tam nie są, nie grają, idą do wywiadów po to, żeby dać komuś jakąś wiedzę albo starać się po prostu może komuś w przyszłości coś przekazać. Oni są po to, żeby rywalizować. Oni grają. Oni chcą być najlepsi. Do tego mają zasięgi. Może jak będą mieć 40 lat, to przyjdą do podcastu albo zrobią swój podcast.
103:50
No też mi się tak wydaje, tak jak ci powiedziałem, że ja po prostu sobie to śledziłem, bo zastanawiają mnie właśnie te marki osobiste olbrzymie, bo nawet nie grając w CSI, nie mając tego nigdy w algorytmie, donk mi wyskokiwał. W sensie wszędzie był ten gość. Wszędzie po prostu i jakby zastanawiałem się, że na początku nie wiedziałem o co chodzi, że ten gość tak strzela. I to było niewiarygodne i jakby zastanawiałem się jak to jest możliwe. że to jest w ogóle gość, który wyskoczył mi z algorytmu i pomyślałem sobie, że ta ich popularność jest też dużo większą popularnością, niż wy mieliście.
104:20
Że po prostu to widać, że to rośnie, rośnie, rośnie, ale też kiedy ostatnio widziałem, bo kończył się sezon na FaceHitie, to widziałem, że nie ma Polaków w nim. W czołówce w ogóle nie ma Polaków. W ogóle są sami ludzie z Rosji, jeden Ukrainiec, ale sama Rosja. Dlaczego tak jest?
104:35
Wydaje mi się, że troszeczkę nasza mentalność poszła w złą stronę od czasów Virtus.pro i my myśleliśmy, że liczyć się tylko to jak się strzela na serwerze i nic więcej nie ma znaczenia. A tak naprawdę wiele aspektów takich jak gra zespołowa, komunikacja to ma ogromny wpływ. I teraz się tego uczymy. Dzisiaj widzisz, że top 10 czy top 20 tam nie ma Polaków, ale tak naprawdę to wcale nie jest zły sygnał. Bo ja mam w drużynie Senzu, który też nie jest top 10, a potencjalnie umiejętnościami nie odstaje od Donka.
105:14
I w tym momencie ja też widzę, jakie on ma inne aspekty i widzę, co Faceit też zabija u zawodnika. Dużo niepotrzebnych rzeczy też jednak kreuje. Więc jakby FaceIt jest takim złem niezbędnym też do tego, żebyś się pokazał na scenie.
105:31
Znowu piłka nożna bądź koszykówka. No po prostu koszykówka to ten sam podział pozycji trochę, że... Są ludzie, którzy rzucają więcej i mniej punktów, ale po prostu nadal oni wszyscy są tam potrzebni. To zrozumiałem z tych wywiadów z tobą, ale właściwie chyba najtrudniejsze jest zebranie tej ekipy, że granie z losowymi ludźmi to jest rzecz, polecam każdemu, jeżeli uważasz, że jest cierpliwy, że jest spokojny. Ja dokładnie tak o sobie myślałem. Proszę, zainstalujcie tę grę i zagrajcie z losowymi ludźmi.
106:04
wyjdzie wszystko, co najgorsze z was.
106:06
No wydaje mi się, że taką rzeczą nieodzowną, jak budujesz drużynę, to jest świadomość tego, że niekoniecznie będziesz lubił tę osobę. Że nie do końca może to będzie twój najlepszy przyjaciel. Ale być może będzie to osoba, która będzie na ciebie taki wpływ, że ty będziesz dwa razy lepszym zawodnikiem.
106:25
A miałeś kiedyś kogoś takiego w drużynie, że go nie lubiłeś, ale naprawdę...
106:29
Nie wiem. Dzisiaj ci powiem.
106:32
Ja ci odpowiadam szczerze, że nie wiem, bo nie mam pojęcia jaki wpływ na mnie mieli poszczególni gracze. Negatywny, pozytywny. Kto mnie napędzał, kto nie mogli ci powiedzieć, że...
106:46
Za czasów 1.6, Kuben, Lord to byli zawodnicy, którzy mi bardzo pomogli. Bo to byli zawodnicy, którzy nie myśleli w ogóle o sobie w grze, tylko myśleli o tym, jak sprawić, żeby drużyna lepiej grała, jak aktywować kolegę z drużyny i to dzięki temu, Ja jako dowodzący miałem dużo ułatwioną sytuację, bo ja mogłem skupić się bardziej na sobie też. Wiedziałem, że mam dwóch chłopaków, którzy myślą też o drużynie mocno i to pomagało.
107:21
Dzisiaj mówię o nich, bo ja pamiętam, że oni też byli bardzo niedoceniani przez te wszystkie czasy, jak graliśmy i zasługiwali jednak na to, żeby o nich mówić.
107:32
Już naprawdę kończymy, ale to jeszcze to, czy odbiorca CS-a jest mądrym odbiorcą? On w sensie widzi to, co ty mówisz? On potrafi oglądać mecz i właśnie doceniać takie pozycje?
107:44
Wydaje mi się, że CS jest na tyle łatwą grą do zrozumienia, że wiele osób, które nawet nie gra w tą grę potrafi docenić piękno zagrania albo piękno rotacji czy współpracy, gdzie jeden zawodnik rzuca drugiemu flesza i to jak się osłaniają, Jesteś w stanie to zobaczyć, bo ta gra nie jest aż na tyle dynamiczna, czy też zamazana różnymi mocami w innych grach, których używają w Fortnite na przykład.
108:16
Bardzo ciężko jest śledzić Fortnite na streamie, co się dzieje, albo Valoranta, albo Dotę 2. Tam jest bardzo dużo wybuchów, bardzo dużo rzeczy się dzieje na ekranie, na przykład z CS. przede wszystkim jest prosty w odbiorze, przez co można doceniać piękno tych złożonych elementów, nawet będąc amatorem.
108:40
Ładnie wybrnąłeś z tego, bo ja zastanawiam jednak, wydaje mi się, że ludzie doceniają głównie takich jak donk. Że jednak każdy chce być donkiem.
108:47
Widzą głównie te highlighty, widzą te piękne zagrania. Oczywiście im więcej jesteś w stanie zlikwidować zawodników, tym będzie to bardziej efektywne dla nas, jak to oglądamy. To jest tak samo, kiedy widzimy, że zawodnik w piłce nożnej strzela hat-tricka. Albo kiedy w koszykówce zdobywa 40 punktów.
109:10
Ale tam jest łatwiej zobaczyć bramkarza, który obronił też dużo interwencji. A w cesie jednak, jak ktoś nie zabija, to ciężko to dostrzec.
109:17
No bramkarzem jesteś jak bronisz swojego bombsite'u. To wtedy jesteś bramkarzem. Ale też fajne jest to, że dzisiaj nabieramy też większej świadomości pozycji u zawodników, że jakby wiemy, który zawodnik, jaką gra rolę w drużynie i dzięki temu też łatwiej jest zbudować tę narrację dla zawodników, bo kiedyś nie było czytkiego, że ten zawodnik jest supportem albo ten zawodnik jest kotwicą i kryje tutaj tego BS-u i jest w tym świetny, najlepszy na świecie.
109:50
Nie, każdy grał wszystko, Gra była dość prosta, chodziło o to, żeby zdobyć ileś tam rund i tyle. I oglądałeś tego CS-a i się nim bawiłeś. Dzisiaj jest to bardziej złożone, ale też na właśnie, żeby było łatwiej budować tę narrację. Żeby jednak medialnie można było to lepiej sprzedawać. Jest dużo więcej rzeczy przedstawianych, jakichś szczegółów. Tutaj asysty są podliczane, są oceniane ile uszkodzeń się robi granatami.
110:19
Ten jest takim liderem, ten gra świetnie w obronie, ten świetnie w ataku. Staramy się budować różne narracje, bo to jest potrzebne, żeby rozróżnić jak najbardziej i zbudować dla tych zawodników jakieś historie. Bo dzisiaj wydaje mi się, że brakuje nam historii.
110:36
W CSie. Mamy Donka, okej, przyszedł, zniszczył wszystkich, zaskoczył, ale kto jest poza Donkiem?
110:45
Ale właśnie to jest to, czego mi w moim zdaniem brakuje, właśnie tych historii tych ludzi, tych podcastów z nimi, żebyś mógł ich poznać, żebyś wiedział, że on jest twoim bohaterem. Tego mi chyba wydaje się, że właśnie brakuje w tych ludziach.
110:55
A dlaczego przykładowo powiedzmy, kto wygrał?
111:00
Apex, nie, Zaiwu. Najlepszy gracz na świecie. Czy jakby przyszedł do ciebie na podcast Zaiwu, to czy on stałby się bohaterem dla polskiego kibica?
111:14
A ja myślę, że może nie, że bohaterem, ale na pewno ciekawostką i wzbudziłby zainteresowanie, a polski rynek jest bardzo duży. Ja akurat uważam, że taki podcast w Polsce jest dużą rzeczą, patrząc na to, jak dużo ludzi interesuje się CS-em w Polsce, jak dużo ludzi nadal to ogląda, jak dużo ludzi się tym interesuje.
111:31
No dobrze, ja chciałem być cwany, ale dobrze wybrnąłeś z tego, zgadzam się z tobą.
111:37
Bo ja po prostu uważam, że amerykański podcast mógłby mieć mniejszy impact tym niż polski.
111:43
Wydaje mi się, że w Polsce mamy masę kibiców, młodszych, starszych, którzy chcieliby zobaczyć polską drużynę na szczycie i w momencie kiedy pojawiłby się jakiś nawet zawodnik z zagranicy w podcaście i rozmawiałby o tym jak to wszystko zbudować, jak przez to przejść, na pewno by to natchnęło paru młodych graczy, żeby Jednak spróbować, czy może rodzice by też zobaczyli, że to jest międzynarodowy sport, że to nie jest tylko zwykłe granie w komputer.
112:20
Chociaż i tak dzisiaj jesteśmy w lepszej pozycji, chociaż rywalizujemy trochę z YouTubem. I tutaj przegrywamy znacząco, jeżeli chodzi o sporty elektroniczne.
112:29
No, ale to jest chyba taki hype, ale moim zdaniem teraz wraca ta moda na CS-a. Nie wiem, czy widziałeś ten legendarny już film, jak Janusz Korwin-Mikke gra w CS-a. Nie. Nie widziałeś tego? Nie. Kurde. To jest tak, że Janusz Korwin-Mikke gra na cash'u i tam gdzieś błądzi po mapie i ten film jest podpisany, pierwsze udane głosowanie Janusza Korwin-Mikke, czy wyrzucić go z meczu i wszystkie na tak.
112:54
Więc wydaje mi się, że patrząc na to teraz chociażby mokry suchar robi turniej, znowu się popularyzuje. Pamiętam, ty wspominałeś kiedyś w innym wywiadzie, że Nitro też miał swój zespół. Nitro też bierze udział w tym, tych streamerów. Zobacz, chociażby Shelliga zaczął grać w tego CESA, on też jednak zbiera dużo ludzi dookoła tego wszystkiego. Wydaje mi się, że ten hype na CESA z powrotem wraca, a znowu na YouTube'a spada, że już nie ma tak dużo nowych twórców, tak dużo popularnych rzeczy. że to po prostu gdzieś tam się przenika i przypominam, że większość tych ludzi, którzy są na YouTubie, oni zaczynali od streamowania gier.
113:27
Resi, nie Resi, Blowek, oni przecież streamowali. Minecraft. Tak, no, ale oni streamowali gry i widać po prostu, że te gry znowu wracają, bo ludzie po prostu chyba już mają dosyć YouTube'a, więc ja na to patrzę w taki sposób i sam, jak się zainteresowałem tym CS-em, to popatrzyłem sobie właśnie, tak jak Ci powiedziałam, na tych starszych ludzi, ale na tych młodszych właśnie, którzy teraz są i pomyślałem sobie, że kurde, no to muszą być super historie, Bo jeden, że oni się mogli zainspirować właśnie oglądaniem polskiego zespołu, a druga strona jest właśnie taka, że kurde, oni są gwiazdami.
113:59
Oni są naprawdę dużymi gwiazdami, skoro to wyskakuje takim ludziom jak ja, ale ja jestem ciekawy, czy z tego dożyjemy i jeszcze kończąc tak naprawdę, to zobacz, to nie są aż takie duże pieniądze, żeby w Polsce nie było nikogo stać na taką drużynę sportową.
114:14
Wydaje mi się, że to są duże pieniądze, żeby zbudować drużynę, która mogłaby rywalizować na scenie międzynarodowej.
114:21
A dobra, to jest 10 milionów roczni?
114:23
Podejrzewam, że mniej. No właśnie, no to... Okej, no to w mojej głowie duże pieniądze, inaczej je się skalują.
114:30
Ja patrzę po prostu na kluby piłkarskie chociażby. Czy mają takie pieniądze?
114:34
No mają. Znaczy dla mnie ogólnie dzisiaj, jeżeli byśmy mieli wybierać między zbudowaniem jednej drużyny, która może rywalizować i dać na to parę milionów, a zbudować fundamenty i nawet zdrową rywalizację, zbudować ligę. Powiedzmy, masz to, co powiedziałeś.
114:48
A to Marcina Gortata Liga istnieje jeszcze, czy nie istnieje?
114:51
Chyba nie, nie, nie. Nie istnieje, nie pamiętam jak nawet się nazywała szczerze, ale wyobraź sobie, że masz Marcina, który w sport techniczny się interesował, masz WK, wspomniałeś Nitro, wielu youtuberów, którzy jednak z CS-em troszkę mają wspólnego. Teraz zbierz i w jakiś sposób do kupy stwórz ligę, gdzie oni rywalizują, mają swoje społeczności, które wystawiają pięciu zawodników i oni rywalizują ze sobą. Budujesz fundamenty takie, jak kiedyś to miało miejsce, jak ja zaczynałem grać w kafejkach internetowych i teraz pomyśl, że To wszystko jest zwieńczone turniejem na LAN-ie, gdzie przyjeżdżają ci wszyscy znani youtuberzy, przyjeżdżają te drużyny.
115:36
Masz rywalizację, można powiedzieć, sportową, ale do tego masz event organizowany przez youtuberów. Nie wszyscy się lubią, podejrzewam, że wielu się nie lubi, ale wolałbym zbudować fundamenty dla tej młodzieży, która dzisiaj... Ja wiesz, ja mam dwie córki. Jak ja patrzę, jak dużo może zrobić telefon, jak dużo może zrobić tablet z głową, to fajnie byłoby zbudować jednak dla tej młodzieży jakąś odskocznię, żeby oni mogli nawet zdrowo rywalizować.
116:08
Nie mówię tutaj CS, może to być Valorant, może to być Dota, League of Legends, ale to są możliwości i to są piękne możliwości, które my mieliśmy, jak byliśmy w Virtus.pro, ale byliśmy za krótcy w głowie, żeby coś takiego zbudować. Dzisiaj znowu mamy możliwości, tak, jako społeczność, bo jest zainteresowanie sportem. Fajnie jakby udało się to ruszyć.
116:31
No to zrobimy pod tą naszą rozmowę dawien takiego maila dla zainteresowanych, żeby się zjednoczyć. Zobaczymy, czy ktoś się odezwie. Ja jestem jak najbardziej za taką inicjatywą, bo wydaje mi się, że to ma więcej plusów, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
116:47
Zgadzam się.
116:47
Ja za dzisiaj bardzo i to bardzo ci dziękuję.
116:50
Dzięki wielkie.
116:52
Podcast nakręca Gentleman Cars. Wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych. Sprawdź na www.gentlemancars.pl. Działamy na terenie całej Polski. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
117:11
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.