00:01
Zło. Zbrodnia Łowca Owiara.
00:06
Był początek lipca 1991 roku. W pobliżu rzeki w obwodzie woroneskim w Rosji pojawili się tego dnia wędkarza. Połów ryb przerwało jednak makabryczne odkrycie. Na jednym z brzegów zauważyli bowiem odcięte kobiece piersi. Przerażeni natychmiast powiadomili służby, które już po chwili pojawiły się na miejscu. Rozpoczęto przeszukiwanie terenu, bo mundurowi podejrzewali, że gdzieś w pobliżu znajdują się ludzkie zwłoki i mieli rację.
00:43
Na drugi dzień wyłowiono okaleczone ciało. Należało do młodej kobiety. Ręce były związane do tyłu, brzuch został rozpruty, a piersi odcięte. Sekcja zwłok wykazała, że przed śmiercią kobieta została też zgwałcona, później sprawca ją udusił i dźgnął nożem.
01:06
Milicjanci szybko ustalili tożsamość ofiary. Była nią zaledwie 16-letnia Rima Grigorjewa, mieszkanka poworina małego miasta w obwodzie woroneskim. Dziewczyna zaginęła dwa dni przed tym, jak odnaleziono w rzece jej ciało. 4 lipca o godzinie 20.00 Rima została sama w domu. Jej matka poszła do pracy na nocną zmianę. Kobieta pożegnała córkę i zamknęła za sobą drzwi.
01:37
Kiedy wróciła do domu, nastolatki już nie było. Pod jej nieobecność morderca wtargnął do domu i uprowadził jej córkę. Obrażenia, które sprawca zadał Grigoriewej szybko zwróciły uwagę mundurowych. Rana na brzuchu nie była przypadkowa. Kształtem przypominała literę T. Rima nie była pierwszą ofiarą, którą w ten sposób okaleczono. a do tajemniczych zaginięć i zabójstw dochodziło już wcześniej.
02:11
W miejscowości Poverino żyje około 17 tysięcy osób. Mieszkańcy przyzwyczajeni do spokojnego życia przeżyli wstrząs, gdy na początku lat 90. z ulic tego spokojnego miasta zaczęły znikać nastolatki i młode kobiety. Tragiczna seria rozpoczęła się 14 czerwca 1990 roku. Około godziny 16.00 dwudziestoletnia Jekateryna Pastuszkowa wyszła z kawiarni Jubilej Noje, w której pracowała.
02:44
Była tam kelnerką. Po zakończeniu zmiany udała się w okolice skrzyżowania ulic Transportowej i Żukowej. Chciała złapać stopa. Chwilę później podjechała do niej ciężarówka. Za kółkiem siedział mężczyzna. Zgodził się podrzucić młodą kobietę, ale gdy ta tylko wsiadła do pojazdu, kierowca natychmiast wywiózł ją w zupełnie inne miejsce. Zamiast do domu, Katia trafiła do lasu.
03:17
Tam mężczyzna ją związał, a następnie zgwałcił. Kobieta błagała go, by nie robił jej krzywdy. I choć napastnik obiecał, że nie odbierze jej życia, to chwilę później pastuszkowa została uduszona. Ciało morderca zakopał w lesie w pobliżu torów kolejowych.
03:39
O zniknięciu Cathy służby wówczas nie wiedziały, bo kobieta nie utrzymywała bliskich relacji ze swoją rodziną. Jej zaginięcie zauważono dopiero kilka miesięcy później. Na odnalezienie ciała trzeba było jednak poczekać kilka lat. W tym samym roku, 7 grudnia, 16-letnia Tatiana Głuchowska skończyła pracę w sklepie w Poworinie. Tego dnia otrzymała wypłatę w wysokości 50 rubli.
04:09
Dziewczyna po wyjściu ze sklepu chciała wrócić do domu, do pobliskiej wsi Peski. Znajduje się około 12 kilometrów na wschód od Poworina. Zazwyczaj dziewczyna wsiadała do miejskiego autobusu, ale tym razem nie skorzystała z tego środka transportu. Powiedziała znajomym, że ktoś ją podwiezie. Przed wyjściem z pracy nastolatka zrobiła zakupy, i zdążyła zadzwonić do rodziców, mówiąc, że będzie w domu za godzinę.
04:41
Ale tak się nie stało. Czas mijał, a Głuchowska nie wracała. Wreszcie zaniepokojeni rodzice powiadomili milicjantów. Tatiana pracowała w największym sklepie spożywczym w mieście. Znajdował się w zatłoczonej okolicy, w której pojawiali się nie tylko mieszkańcy, ale również przyjezdni.
05:04
Mundurowi początkowo założyli, że dziewczyna po prostu uciekła z nowo poznanym chłopakiem, ale ten trop szybko okazał się fałszywy. Przesłuchania świadków, znajomych i rodziny wykluczyły tę teorię. Jakikolwiek ślad po nastolatce urwał się w okolicach sklepu. Prawda o tym, co spotkało Tatianę, została ujawniona kilka miesięcy później. W kwietniu w rzece Hopper, kilkanaście kilometrów od Poworina, odnaleziono półnagie ciało nastolatki.
05:40
Woda ujawniła je w trakcie powodzi. Zwłoki zostały okaleczone. Brzuch dziewczyny rozpruto w kształt litery T. Rozcięcie miało długość 22 centymetrów.
05:54
Sekcja zwłok wykazała, że ofiara została zgwałcona, a przyczyną śmierci było uduszenie. Zanim zginęła, została też związana. Nie miała więc żadnych szans na obronę. W lipcu 1991 roku odnaleziono ciało 16-letniej Rime, która również miała wyciętą literę T na brzuchu. Dlatego też śledczy podejrzewali, że w okolicy Poworina działał seryjny morderca.
06:25
Ujęcie go okazało się jednak niezwykle trudnym zadaniem, tym bardziej, że nie wszyscy mundurowi wierzyli w istnienie maniaka. Dopiero w 1996 roku zawiązano specjalną grupę dochodzeniową, która miała go namierzyć. Zanim jednak to nastąpiło, morderca zdążył dopuścić się kolejnej zbrodni.
06:50
Po trzech atakach na początku lat 90. zabójstwa w Poworinie niespodziewanie ucichły. To uśpiło czujność śledczych, którzy sądzili, że czarna seria właśnie się zakończyła. Tyle tylko, że w kolejnych latach dochodziło do podobnych zbrodni, ale w innych regionach. Niewykluczone więc, że zabójca na jakiś czas zmienił obszar swoich działań. W 1995 roku boleśnie przypomniał o swoim istnieniu mieszkańcom obwodu Woroneskiego, którzy musieli zaakceptować brutalną prawdę.
07:30
Maniak powrócił.
07:33
19 maja dwie czternastolatki, Ludmiła Fiodorowna i Olga Podzorowa, jechały na swoich rowerach w stronę wsi Samodurówka. Po jakimś czasie zsiadły ze swoich jednośladów i zaczęły je pchać. Idące wzdłuż drogi nastolatki widzieli świadkowie. Później zarówno Ludmiła, jak i Olga zniknęły. Poszukiwania dziewczynek trwały dwa dni. 21 maja odnaleziono porzucone rowery.
08:05
Jeden z nich był uszkodzony. To mogło wyjaśniać, dlaczego obie nastolatki pchały rowery zamiast na nich jechać. Jedno ślady znaleziono w lesie otrok. Milicjanci zdecydowali się na dokładne przeszukanie terenu. Ich uwagę zwróciła rozkopana ziemia. Gdy zaczęli ją usuwać, zauważyli zmasakrowane ciała Ludmiły i Olgi.
08:32
Morderca wrzucił je do płytkiego grobu, przysypał ziemią oraz liśćmi. Obie dziewczynki miały związane ręce, a na ich klatkach piersiowych widoczne były rany kłute. Sekcja zwłok wykazała, że jedna z nastolatek została też zgwałcona. Tak brutalne zabójstwo dzieci wstrząsnęło nie tylko opinią publiczną, ale również milicjantami.
09:00
Nim mieszkańcy obwodu Wołgogradzkiego zdołali dojść do siebie po makabrycznym odkryciu, morderca znów uderzył. 24 maja 1996 roku 23-letnia, choć niektóre źródła podają, że 20-letnia, Olga Jurina, pochodząca ze wsi Dwojnowski, dotarła do Nowonikołajewskiego niedaleko Poworina. Miała tam umówione spotkanie, na które się spóźniła. Postanowiła więc wrócić do domu, korzystając z autostopa.
09:34
Olga była nauczycielką. Widziano ją po raz ostatni około godziny 10. Później kobieta zniknęła.
09:44
Zło.
09:46
Zbrodnia Łowca Owiara.
09:50
Podobny los spotkał 21-letnią studentkę moskiewskiej szkoły budowlanej Oksanę Iwakinę. Młoda kobieta 17 lipca 1996 roku przyjechała z Moskwy do Nowo-Nikołajewskiego koło Powolina.
10:07
Gdy tylko wysiadła z pociągu, postanowiła złapać stopa. Nie mogła skorzystać z autobusu, bo miała ze sobą psa, szczeniaka Rottweilera. Przewożenie zwierząt w autobusach było wówczas zabronione. Zadzwoniła do swojej matki, informując ją, że jest na dworcu. Przekazała też, że swój bagaż już umieściła w autobusie, ale sama dotrze korzystając z pomocy innych kierowców. Torbę odebrała później matka kobiety, ale córki już nie zobaczyła.
10:42
Za to łapiącą stopa Oksanę zauważył mężczyzna w ładzie. Podjechał do niej i zabrał ją ze sobą, ale zamiast we wskazane miejsce, zawiózł ją do lasu, w którym niecały miesiąc wcześniej brutalnie zamordował Olgę Jurinę. Teraz taki sam los miał spotkać również Oksanę. Młoda kobieta została związana, następnie zgwałcona i uduszona. Jej ciało, podobnie jak poprzednie ofiary, mężczyzna zakopał w płytkim grobie.
11:17
Szczeniak również zniknął.
11:21
Do ostatniej znanej zbrodni mordercy z Poworina doszło 6 listopada 1996 roku. Niedaleko wsi Grinabowski osiemnastoletnia studentka Oksana Redneva zatrzymała przejeżdżający obok samochód. Siedzącego za kierownicą mężczyznę poprosiła o podrzucenie w okolice rejonu Nowochoperskiego. Ale nieznajomy miał zupełnie inne plany. Po przejechaniu zaledwie pół kilometra zjechał do lasu i zatrzymał auto.
11:53
Wtedy rzucił się na osiemnastolatkę, związał ją, a następnie zgwałcił. Zacisnął na jej szyję linę, podduszając ofiarę. Na tym jednak nie zakończył swoich tortur. Nieprzytomną Oksanę przeciągnął w głąb lasu, gdzie dopełnił swojego makabrycznego dzieła, zadając dziewczynie liczne ciosy nożem. Osiemnastolatka zmarła. Po śmierci maniak odciął ofierze jedną pierś.
12:24
Okaleczone ciało Oksany mężczyzna porzucił przy szosie i przykrył gałęziami. Sześć dni później odnalazł je traktorzysta, który przejeżdżał obok. Przy nastolatce leżała odcięta pierś. Lokalni milicjanci nie byli w stanie poradzić sobie ze skalą zbrodni, dlatego z Woronerza wysłano specjalną grupę śledczą, która miała zawiązać zespół i wesprzeć pozostałych funkcjonariuszy.
12:54
Pomóc miał również psychiatra Aleksandr Sedniew, który przygotował psychologiczny profil sprawcy. Według niego mężczyzna był dość przystojny i wiedział, w jaki sposób rozmawiać z kobietami. Wzbudzał w nich zaufanie i potrafił je podrywać. Poruszał się ciężarówką, dzięki czemu był w stanie uprowadzić dwie dziewczynki z rowerami. Zdaniem specjalisty zabójca mieszkał lub pracował w okolicy i doskonale znał teren, po którym się poruszał.
13:30
Chciał, by ofiary były mu podległe. Dążył do tego, by nad nimi górować. To on miał być panem życia i śmierci. Zabijał nie tylko dlatego, że chciał ukryć gwałt i pozbyć się świadka. Zależało mu na samym akcie odebrania ludzkiego życia. Był sadystą, który lubił znęcać się nad ciałami ofiar. Z miejsc zbrodni zabierał pamiątki, głównie biżuterię ofiar.
14:01
Być może część sprzedawałby mieć pieniądze. Psychiatra uznał, że morderca był już w przeszłości karany. Na co dzień w jego życiu osobistym dominowały kobiety, albo matka, albo żona. Milicjanci, czytając tę opinię, nie mogli nawet przypuszczać, jak bardzo będzie ona odpowiadać rzeczywistości.
14:25
Przełom w śledztwie nastąpił kilka miesięcy później. Funkcjonariusze zaczęli bowiem sprawdzać, co stało się ze szczeniakiem, którego miała ze sobą jedna z ofiar. Posiadanie Rottweilera w tamtym czasie w Rosji nie było czymś powszechnym. Takie psy były rzadkością i z pewnością od razu rzuciłyby się w oczy. Zakładając, że, tak jak stwierdził psychiatra, zabójca był związany z okolicą Poverina, zaczęto sprawdzać wszystkich właścicieli Rottweilerów w tym regionie.
14:59
Pod lupę wzięto aż trzy obwody – Woroneski, Wołgogradzki i Samarski. Krok po kroku ustalano pochodzenie każdego zgłoszonego szczeniaka. W ten sposób milicjanci dotarli do Jewgenii Jagalina. 12 lutego 1997 roku młody mężczyzna został zatrzymany. Milicjanci dopytywali go, skąd miał psa, ale ten nieustannie powtarzał, że znalazł szczeniaka na drodze.
15:34
Funkcjonariusze podejrzewali, że mężczyzna kłamał. Przetrzymywali go na komisariacie aż trzy dni, gdy wreszcie 15 lutego niespodziewanie w budynku pojawił się ojczym zatrzymanego. Nazywał się Władimir Nikołajewicz-Retuński i swoim wyznaniem całkowicie zaskoczył śledczych. Retuński nie chciał, by jego pasierb trafił za kratki, dlatego zdecydował się wyznać milicjantom prawdę.
16:06
Powiedział, że to on dał mężczyźnie szczeniaka, wcześniej zabijając jego właścicielkę. Twierdził jednak, że do zbrodni doszło przypadkowo. Jak mówił, w dniu zaginięcia podwoził ją swoim samochodem. Gdy niechcący dotknął ją łokciem w klatkę piersiową, kobieta zaczęła go obrażać, z kolei szczeniak go ugryzł. Władimir, jak przekonywał, nie potrafił zapanować nad gniewem i uderzył Oksanę.
16:37
Dalej sprawy potoczyły się już błyskawicznie. Będący w furii retunski zabił kobietę, a ciała się pozbył.
16:47
Jak jednak przekonywał, zrobiło mu się żal szczeniaka, dlatego zabrał go do domu. Na miejscu ogarnął go jednak strach, że ktoś dowie się o psie i w ten sposób zostanie powiązany z zabójstwem studentki. Dlatego porzucił zwierzę przy drodze, ale ku swojemu zaskoczeniu wkrótce potem zobaczył, jak do domu z tym samym psem wchodzi jego pasierb. Ratunski miał wówczas powiedzieć...
17:17
To mój szczeniak. Znalazłem go, ale możesz go sobie zatrzymać.
17:20
Po zatrzymaniu pasierba żona Retuńskiego powiedziała mu, by zgłosił się na milicję i powiedział, że to był jego pies. W przeciwnym razie zagroziła, że sama pojedzie na komisariat. W końcu mężczyzna uległ partnerce i opowiedział mundurowym o tym, skąd Rottweiler wziął się w jego domu. W trakcie przesłuchania Władimir zapewniał, że nie pamiętał, gdzie ukrył ciało i wakiny. Śledczy byli przekonani, że kłamał, dlatego naciskali, by powiedział prawdę.
17:54
W końcu udało im się nakłonić go, by zdradził lokalizację. Niechętnie, ale przyznał, że ciało zakopał w pobliskim lesie. Cały czas próbował jednak omijać ten temat, dlatego mundurowi szybko doszli do wniosku, że mężczyzna jeszcze coś ukrywał. Rozmowa o lesie ewidentnie wywoływała w nim przerażenie. Warto tu wspomnieć, że Rytuński już wcześniej był na celowniku służb. Po zabójstwie 16-letniej Rime stał się jednym z podejrzanych po tym, gdy w jego samochodzie znaleziono łopatę oraz linę.
18:32
Odkryto również, że usunął klamkę z drzwi pojazdu, co natychmiast stało się podejrzane. Ale ówczesna żona zapewniła mu alibi. Nie postawiono mu żadnych zarzutów i jego nazwisko na kilka lat trafiło do milicyjnej szuflady. Po kolejnym zatrzymaniu przeszukano dom Ratunskiego. Odkryto tam pokaźny zbiór filmów pornograficznych, a do tego notatniki z miłosnymi wierszami.
19:01
Ale najważniejsze było odnalezienie biżuterii i rzeczy osobistych, które, jak się okazało, należały do zamordowanych kobiet. Jednym z takich przedmiotów był dwudolarowy banknot z charakterystycznym napisem po rosyjsku. Jak ustalili milicjanci, należał do jednej z zamordowanych kobiet, która wygrała go w zakładzie.
19:25
Dokładnie sprawdzono również samochód Władimira. Jeździł głównie służbową ciężarówką, z której usunięto klamkę od strony pasażera. W ten sposób ofiary, które wsiadały do pojazdu, nie mogły się już z niego wydostać. Były w pułapce. W samej ciężarówce również znaleziono przedmioty, które powiązano z niektórymi zaginionymi kobietami.
19:51
Zło. Zbrodnia Łowca Owiara.
19:57
Po tym jak Rytuński wyznał, gdzie pochował ciało i wakiny, we wskazane miejsce udała się grupa śledczych, którzy zaczęli przekopywać teren. I tam kolejne zaskoczenie, bo odkryto nie tylko ciało i wakiny, ale również Olgi Juriny. Rytuński przyznał, że zabił kobietę, ale tu znów zapewniał, że nie chciał zrobić jej krzywdę. Jak twierdził, nieumyślnie potrącił ją samochodem, ale w obawie przed konsekwencjami zakopał jej ciało w lesie.
20:30
Milicjanci czuli, że na tych dwóch nazwiskach nie kończy się lista ofiar mężczyzny. Zaczęli więc jeszcze mocniej go dociskać, aż wreszcie Retunski przyznał. Była jeszcze jedna ofiara i wskazał miejsce, w którym kilka lat wcześniej pochował zamordowaną przez siebie Jekaterinę Pastuszkową.
20:51
Podczas eksperymentu śledczego mówił. Zmusiłem ją do rozebrania się w samochodzie. Uprawiałem z nią seks, a potem ją udusiłem. Potem wrzuciłem ciało do wody, rozciąłem jej brzuch, żeby nie unosiła się na wodzie. Ale przed zabójstwem powiedziałem jej, jeśli chcesz żyć, rób wszystko, co ci karze. Zapytała, nie zrobisz nam nic złego? Powiedziałem jej, nie, jeśli będziesz się dobrze zachowywać. Uspokoiła się.
21:21
W trakcie eksperymentów i przesłuchań Retunski zdradzał coraz więcej szczegółów, a co ważne dla śledczych, wykazywał się doskonałą znajomością dat, miejsc i okoliczności zabójstw. Dla milicjantów jasne było, że tym razem mówił prawdę, bo takie informacje mógł posiadać jedynie morderca. Nie była to wiedza, którą publikowano wówczas w prasie. Milicjanci pytali Władimira, dlaczego okaleczał ciała.
21:53
Stwierdził, że robił to po to, by lepiej tonęły. A z kolei piersi odcinał dlatego, że początkowo chciał je zabierać ze sobą, jako trofea. Później jednak wycofał się z tego pomysłu i porzucał fragmenty ciału. W trakcie przesłuchań Retuński przyznał się łącznie do pięciu zabójstw. Śledczy na tym etapie podejrzewali jednak, że miał na sumieniu co najmniej 11 zbrodni. Zaczęli też sprawdzać, kim tak naprawdę był Władimir Retuński i kiedy wszedł na przestępczą ścieżkę.
22:31
Retuński urodził się 4 lutego 1950 roku w Poworinie. Był trzecim dzieckiem.
22:39
Był bardzo związany ze swoimi starszymi siostrami, zwłaszcza jedną z nich, Aleksandrą. Spali w jednym łóżku aż do czternastego roku życia Władimira. Gdy miał siedem lat, doznał poważnego wypadku. Spadł z drzewa, uderzając mocno w głowę. Stracił wówczas przytomność. Dochodził do siebie przez kilka dni. Późniejsze badanie nie wykazało jednak, by doszło do uszkodzenia mózgu, choć sam Ratunski próbował za wszelką cenę dowieść, że tak właśnie było.
23:16
Zapewniał na przykład, że już jako dziecko wyobrażał sobie, że jest duszony i tę wizję wiązał z wypadkiem z dzieciństwa. W młodości Władimir doświadczył sporego, emocjonalnego wstrząsu. Sąsiad, z którym się przyjaźnił, popełnił samobójstwo. Poruszony tym, co się stało, Rytuński sam próbował odebrać sobie życie. Uratował go jednak ojciec, który wściekł się na syna i uderzył go w twarz. Makabryczną ironią jest to, że w 1966 roku ojciec Władimira również odebrał sobie życie.
23:55
Wcześniej mężczyzna cierpiał na przewlekłą gruźlicę. Matka Rytuńskiego zmarła na raka. Po ukończeniu podstawówki przyszły morderca kontynuował naukę w szkole zawodowej, gdzie uczył się mechaniki. Od 1968 roku służył w oddziałach granicznych na granicy z Iranem. Młody mężczyzna szybko odnalazł się w wojskowych realiach, a jego służba oceniana była bardzo wysoko.
24:26
Władimir w ciągu dwóch lat otrzymał łącznie 12 odznaczeń. Jak sam później mówił, pobyt w oddziałach granicznych całkowicie go zmienił. Choć wcześniej lubił sięgać po alkohol i inne używki, teraz po odbyciu służby zaczął stawiać na zdrowy tryb życia. Dobrze się odżywiał, dbał o kondycję fizyczną, odstawił alkohol i papierosy. Chciał odmienić swoje wcześniejsze życie.
24:58
Po odbyciu służby przeniósł się do Moskwy. Tam zatrudnił się w fabryce. Poznał też kobietę, w której całkowicie się zakochał. Para wzięła ślub, gdy Ratuński miał 23 lata. Po zatrzymaniu mordercy jego była partnerka została przesłuchana. Wyznała, że Władimir przed ślubem bardzo dbał o to, by oboje pozostali w czystości.
25:24
Choć spali w jednym łóżku, nie uprawiali seksu aż do momentu, gdy zawarli małżeństwo. Para doczekała się dwójki dzieci. Byli to syn Igor i córka Olesia. Wszystko układało się dobrze. Retuński miał kochającą żonę, szczęśliwe dzieci, a także dobrze płatną pracę. Ale jego prawdziwa natura wkrótce po tym zaczęła brać nad nim górę. Władimir zaczął coraz częściej sięgać po kieliszek, szukał też romansów z przypadkowymi kobietami.
25:59
Choć zapewniał, że bardzo kochał swoją żonę, to w rzeczywistości otaczał się kochankami, z którymi relacje stawały się coraz bardziej burzliwe.
26:10
W 1978 roku Retuński po raz pierwszy został zatrzymany. Pod wpływem alkoholu brutalnie pobił swoją koleżankę z pracy, z którą wcześniej rozpoczął romans. Dopuścił się również gwałtu. W trakcie przesłuchania przekonywał, że to niemożliwe, by doszło do gwałtu, bo przecież kobieta była jego kochanką. Został za to skazany na 5,5 roku w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. W tym czasie żona wystąpiła o rozwód, a po zakończeniu małżeństwa zmieniła nazwisko.
26:46
Rytunski został też pozbawiony praw rodzicielskich.
26:51
W 1980 roku Władimir, będąc jeszcze w kolonii karnej, poznał swoją drugą żonę. Kobieta miała dwoje dzieci z poprzednich związków, podobnie zresztą jak Rytunski. W tym samym roku mężczyzna został zwolniony za dobre sprawowanie i mógł opuścić kolonię karną. Musiał jednak odbywać przymusowe prace na budowie. Tuż po wyjściu na wolność, Rytuński ożenił się po raz drugi i ze swoją nową rodziną osiedlił się w Poworinie.
27:26
Twierdził, że przeszedł duchową przemianę.
27:31
Nie trwało to jednak długo, bo w 1986 roku znów został zatrzymany. Tym razem zarzuty były jeszcze poważniejsze. Władimir miał odpowiadać za zabójstwo. W trakcie wielkanocnego obiadu pokłócił się z mężem swojej siostrzenicy, Nikołajem Żurawłowem. W pewnym momencie Władimir sięgnął po nóż i rzucił się na mężczyznę. Nikołaj mimo pomocy ratowników nie przeżył.
28:04
W trakcie śledztwa świadkowie tego zabójstwa zeznawali na korzyść Retuńskiego, dzięki czemu sąd był dla niego wyjątkowo łaskawy i skazał go jedynie na trzy lata więzienia. W maju 1989 roku Władimir znów był wolny. Wkrótce po tym rozpoczął swoją krwawą serię polując na dzieci i młode kobiety.
28:32
W trakcie przesłuchań milicjanci próbowali nakłonić Retuńskiego, by przyznał się do wszystkich zbrodni, o które był podejrzewany. Ale mężczyzna konsekwentnie odmawiał.
28:44
W końcu powiedział do śledczych Albo zagwarantujecie mi zachowanie życia, a ja podam wam nazwiska wszystkich zabitych, albo nic więcej wam nie powiem.
28:53
Ani milicjanci, ani prokurator nie mogli mu tego obiecać. Negocjacje z mordercą trwały więc dalej. W końcu psychopata zdecydował się na drastyczny krok. Będąc w areszcie, znalazł 10-centymetrowy gwóźdź, który wbił sobie w ucho, Następnie z całej siły uderzył głową o ścianę. Do dziś nie wiadomo, czy była to prawdziwa próba samobójcza, czy jedynie symulacja, by wymusić na śledczych złagodzenie zarzutów.
29:26
Ale fakt jest taki, że Retuński przeżył ten zamach na własne życie. Poniósł jednak konsekwencje zdrowotne. Częściowo stracił wzrok w jednym oku. Trafił do szpitala, gdzie spędził jakiś czas. Po wyjściu z niego odwołał wszystkie swoje dotychczasowe zeznania. Zapewniał, że biżuteria ofiar była w jego domu, bo wcześniej kupił ją na targu. Z kolei charakterystyczny banknot nigdy nie był w jego posiadaniu.
29:57
Jak mówił, podrzucili go milicjanci, by wrobić go we wszystkie zbrodnie.
30:03
Zło.
30:05
Zbrodnia Łowca Owiara.
30:09
Początkowo śledczy podejrzewali Retunskiego o 11 zabójstw. Ostatecznie postawiono mu jednak 9 zarzutów. W przypadku dwóch zbrodni, zabójstwa Ilony Petaszki i Marii Mitiny, które zaginęły latem 1994 roku, uznano, że winny mógł być Michał Garibow. Mężczyzna został zatrzymany już wcześniej, w tym samym roku, w którym dokonano tych zbrodni.
30:37
I choć początkowo przyznał się do zabójstw, to po czasie odwołał swoje zeznania. Ostatecznie skazano go za jedno morderstwo i trafił do więzienia na 14 lat. Retuński w 1997 roku powiedział śledczym, że to on odpowiadał za zbrodnie przypisane Michałowi, ale z czasem wycofał się z tej wersji.
31:03
Jeszcze przed pierwszą rozprawą Władimir trafił na obserwację psychiatryczną. Przez sześć miesięcy był badany w Woroneskim Obwodowym Szpitalu Psychiatrycznym.
31:13
W opinii biegli zaznaczyli... Podwoził kobiety łapiące stopa na autostradzie. I gdy tylko dziewczyna wsiadła, stało się dla niego jasne, jak to się skończy. Kobiece piersi były dla niego szczególnie ważne. I często wspominał o nich w niestosowny sposób. Sam zeznał, że miewał okresy, w których niezależnie od tego, co robił, wszystko było nie tak. Czegoś mu brakowało. I nachodziła go myśl, że musi zgwałcić i zabić.
31:44
Sam Rytunski mówił lekarzom.
31:46
Jestem jak alkoholik, którego myśli krążą wokół jednego. Gdzie znaleźć lekarstwo na kaca? Trzeciego dnia pragnienie było jasne. Muszę iść.
31:55
Biegli uznali, że morderca był poczytalny i mógł odpowiedzieć za swoje zbrodnie.
32:03
Dwa tygodnie przed procesem Arytuński znów próbował odebrać sobie życie. Tym razem chciał się powiesić, ale uratowali go strażnicy więzienni. Proces ruszył zgodnie z planem.
32:17
Morderca na salę sądową wszedł chroniony przez strażników, którzy pilnowali, by nie doszło do linczu. A sam proces był niezwykle trudny dla rodzin ofiar. Matka zamordowanej Tatiany Głuchowskiej była kilka razy zabierana z sali karetką pogotowia. Inna, Galina Pastuszkowa, przeszła załamanie nerwowe i trafiła do szpitala psychiatrycznego. Wkrótce potem zmarła. Z kolei matka czternastoletniej Olgi Podzorowej w rozmowie z dziennikarzami wspominała dzień, w którym odnaleziono ciało jej córki i jej koleżanki Ludmiłę.
32:56
Tego dnia było bardzo gorąco. Muchy już latały. Ciała pociemniały. Nie pokazali mi córki. Policjant powiedział. Zapamiętaj ją taką, jaka była za życia. Słodką i piękną. To było nie do zniesienia. On jest po prostu bestią. Kiedy pochowaliśmy, Olę miała pasmo siwych włosów. Wszystkie jej palce były zmiażdżone. Ratuński musiał na nie nadepnąć, sprawdzając, czy żyje.
33:23
W trakcie procesu przedstawiono wszystkie zebrane dowody, dotychczasowe zeznania Ratuńskiego, w których początkowo przyznawał się do winy i doprowadził śledczych w miejsca, w których ukrył ciała. Zamieszczono je w 25 tomach akt sprawy. Przesłuchano łącznie setkę świadków. Co więcej, jak się okazało, morderca znał jedną ze swoich ofiar, Rimę. Znał również jej ojca, z którym się przyjaźnił.
33:54
Wykorzystał tę znajomość i ufność nastolatki, dzięki czemu dostał się do jej domu i uprowadził dziewczynę. Świadkowie zeznali również, że Władimir od dawna przejawiał niepokojące zainteresowania nastolatkami. Często dzielił się mało subtelnymi komentarzami pod adresem młodych dziewcząt. Zaczepiał je i próbował z nimi rozmawiać. Te, na które zwracał uwagę, miały od 13 do 15 lat.
34:27
Jednym z kluczowych dowodów były również badania biologiczne. Grupa krwi retuńskiego zgadzała się z grupą krwi mordercy. Władimir na miejscach zbrodni zostawiał sporo śladów, dopiero później starał się je zatuszować. Technikom udało się jednak zabezpieczyć wystarczająco dużo materiału. To wszystko sprawiło, że sędzia nie miał żadnych wątpliwości co do winy mordercy. Skazał go na karę śmierci przez rozstrzelanie.
34:59
Problem polegał jednak na tym, że w chwili, gdy ogłaszano wyrok, obowiązywało już moratorium na karę śmierci.
35:07
Sam sędzia przyznał po wielu latach, że doszło wówczas do pomyłki, a on sam pod wpływem emocji panujących na sali skazał Retuńskiego na egzekucję. W 1999 roku sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Ostatecznie Władimir nie tylko uniknął rozstrzelania, ale również wymierzono mu niezwykle łagodną karę. Został bowiem skazany na 15 lat w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, choć udowodniono mu 8 zabójstw i gwałtów.
35:45
15 lat było wówczas maksymalną karą po karze śmierci przewidzianą w Kodeksie Karnym Federacji Rosyjskiej. Sam Retuński tak wspominał zamieszanie związane ze swoim wyrokiem.
36:00
To było trudne. Przyprowadzili mnie do sądu trzęsącego się z zimna, a naczelnik powiedział, proszę się nie martwić, nie będzie wyroku. Sędzia wydał wyrok. Wiedział, że będzie moratorium, wiedział, że nie będzie kary śmierci. Spędziłem siedem miesięcy w celi śmierci i nie byłem tam sam. Był tam też mój przyjaciel. Czujesz się jak żywy trup. Kiedy 4 grudnia 1999 roku nadszedł telegram z Sądu Najwyższego, wręczyli mi dokumenty i powiedzieli – podpisz. Podpisałem i wyrok zmieniono na 15 lat.
36:32
Nogi mi osłabły, nie mogłem się utrzymać i upadłem. Potem zaczęli parzyć herbatę w celi i mnie myć. Myślałem o samobójstwie przed rozprawą, ale potem postanowiłem, że nie będę brał za to odpowiedzialności.
36:44
Władimir po odsiedzeniu wspomnianych siedmiu miesięcy w celi śmierci został przeniesiony na oddział ogólny. Na poczet kary zasądzono mu również czas spędzony w areszcie w trakcie trwającego śledztwa.
37:00
Ale czas mijał nieubłaganie i dzień, w którym seryjny morderca miał wyjść na wolność, zbliżał się wielkimi krokami. On sam w rozmowie z dziennikarzem już snuł plany na przyszłość.
37:13
Powrót do domu będzie jak powrót z innej planety. Mam teraz 62 lata. Pobieram emeryturę i może otworzę własny biznes? Mam pieniądze, więc czemu nie? Nie będę już musiał prowadzić. Moje oczy i ręce nie są już takie jak kiedyś. Umiem rzemiosła, a mój syn prowadzi działalność gospodarczą. Prawdopodobnie będę albo produkował materiały budowlane, albo sam budował nowe domy.
37:35
W końcu nadszedł dzień, w którym seryjny morderca i gwałciciel opuścił kolonię karną. Został zwolniony 14 lutego 2012 roku.
37:47
Władimir wrócił w swoje rodzinne strony i zamieszkał ze starszą siostrą we wsi Peski, zaledwie 12 kilometrów od Poworyna, w którym przed laty siał terror. Jego wolność miała przebiegać pod pewnymi warunkami. Nie mógł opuszczać miejsca zamieszkania w godzinach od 22 do 6 rano.
38:08
Zakazano mu przebywania w lokalach rozrywkowych i przekraczania granicy rejonu Poworyńskiego. Takie obostrzenia wprowadzono na 6 lat. Krewni jego ofiar zostali z kolei objęci ochroną. Władimir znów był sam. Druga żona od niego odeszła, a wkrótce po tym, jak wyszedł na wolność, jego siostra zaczęła dostawać pogróżki. Ostrzegano ją, że jeśli jej brat nie opuści wsi, jej dom zostanie spalony.
38:42
Kobieta powiedziała o tym Władimirowi, a ten spakował się i wyprowadził. Zajął swój rodzinny dom w Poworinie, który od lat stał pusty. Chciał go wyremontować, ale mieszkańcy robili wszystko, by morderca również i z tego miejsca się wyniósł. Wybijali mu okna, próbowali podpalić budynek i włamać się do środka.
39:05
Rytuński żalił się później dziennikarzom, że musiał pilnować swojego domu z siekierą w dłoni.
39:13
Z niskim wymiarem kary nigdy nie pogodziły się rodziny zamordowanych dziewcząt i młodych kobiet.
39:21
Siostra Oksany Iwakiny mówiła dziennikarzom.
39:24
Gdyby go stracono, byłoby mu łatwo. Chciałabym, żeby odsiedział dożywocie, ale nie tylko utrzymywał go rząd, ale żeby sam na siebie zarabiał. Nie chciałabym dla niego łatwej śmierci. Nawet teraz, choć jest wolny, żyje na wygnaniu i narzeka na samotność, ale to gorsze niż wyrok śmierci.
39:41
Ale na wolności Retuński nie wytrzymał długo. W 2012 roku znów trafił za kratki. Ukradł sąsiadowi 1500 rubli. Został za to skazany na 5 lat więzienia, ale już po trzech znów opuścił zakład karny. I znów pojawił się w Poworinie. Został nawet zaproszony do programu telewizyjnego, w którym skonfrontował się z rodzinami zabitych kobiet. W programie przekonywał, że nikogo nie zabił, a wszystkie dowody przeciwko niemu zostały sfabrykowane.
40:17
Powtórzył swoją wersję jeszcze z czasów śledztwa. Biżuterię ofiar kupił na Pchlim Targu, nie mając pojęcia, że należały wcześniej do zamordowanych kobiet. Program był niezwykle emocjonalny, pełen krzyków, oskarżeń i łez, a nawet rękoczynów.
40:46
Później wielu dziennikarzy krytykowało zaproszenie Rytunskiego do telewizji, mówiąc, że do takiej sytuacji nigdy nie powinno dojść.
40:57
Rytuński nadal mieszka w Poworinie w domu swoich rodziców. Ma zwierzęta, ale z sąsiadami raczej nie rozmawia. Władimir zapewnia.
41:07
Mieszkam sam w domu rodziców. Są kury, koguty i zwykłe domowe obowiązki. Dobrze dogaduję się z sąsiadami.
41:14
Do dziś śledczy są przekonani, że Rytunski ma na sumieniu znacznie więcej ofiar niż mu udowodniono. Zanim został zatrzymany w lesie, w którym ukrywał zwłoki, miał już przygotowane kolejne miejsca pochówku. Czekały na następne zamordowane młode kobiety.
41:35
Rodzice Władimira są pochowani na tym samym cmentarzu, na którym spoczywa większość jego ofiar. Czasem odwiedzając groby spotyka krewnych zamordowanych przez siebie dziewcząt.
41:48
Władimir Rytunski mógł zabić nawet 22 osoby. W skali jego zbrodni prawdopodobnie jednak nigdy nie poznamy.
41:58
Zło.
42:00
Zbrodnia łowca owiara.